czwartek, 21 marca 2013

6.

Rozsypuję się po ziemi niczym korale. Podupadam pod własnym ciężarem. Pod ciężarem własnych myśli, marzeń, pragnień. Zostałam sama. Samotność pożera delikatne płatki serca. Na własne życzenie psuję sobie życie. Przeżywam piekło. Prześladują mnie demony przeszłości. Chciałabym zacząć życie od początku, z czystą kartą, mieć przy sobie kogoś, kogo kocham. Chciałabym być wreszcie szczęśliwa. Nie umiem dłużej być silna. Zbyt wiele na mnie spada. Nie potrafię już funkcjonować. Nie mam ochoty wychodzić z domu, widywać ludzi. Chciałabym położyć się spać i obudzić się jak już będzie dobrze. Nie, nigdy już nie będzie. Jestem na dnie i już nie dam rady się sama podnieść. Zostanę tam i zniszczę swoje życie do reszty. Nie odczuwam już przyjemności ze snu, ani z jedzenia. Nie ma we mnie życia. Nie czuję bicia serca, nie słyszę oddechu. Chciałabym cofnąć czas i naprawić wiele spraw, może wtedy byłabym szczęśliwa. Nawet alkohol nie przynosi mi ulgi, wspomaga ból jeszcze bardziej, papierosy nie pozwalają zapomnieć, sprawiają, że myślę jeszcze więcej. Narkotyki są sednem sprawy. Zaczynam je lubić. Po nich nie myślę o tym jak jest źle. Tylko wtedy potrafię się szczerze uśmiechnąć. To chyba złe, ale przynosi mi ulgę. Wylewając co noc hektolitry łez, chciałabym żeby ktokolwiek przyszedł, przytulił i powiedział, że nie jestem tu sama i będzie dobrze. Chyba zbyt wiele wymagam od życia. Szczęście nie jest normalne. Nie w moim świecie. Mojej duszy już nie ma. Mojego serca już nie ma. Mnie już nie ma. Odeszłam....

1 komentarz:

  1. Kurwa młoda z zewnątrz wydajesz się taka silna, zawsze ci tego zazdrościłam bo ja tak nie umiem... Twoje wpisy doprowadzają mnie do łez, nie przez historię którą mieszczą ale przez to że jest w nich wołanie o pomoc której zawsze chciałam Ci dostarczyć, ale nigdy nie wiedziałam kiedy jest ta właściwa chwila... Przepraszam

    OdpowiedzUsuń