Głęboko w sercu zostajesz. Zachłysnęłam się samotnością. Już tak dłużej nie potrafię. Chcę uciec. Nie widzieć więcej tych fałszywych twarzy. Nie widzieć Twoich oczu, które tak bardzo kocham, a widzę w nich więcej niż powinnam widzieć przez całe życie. Uciec od nieświadomości co kryjesz w sercu. Czemu ona ma to co moje? Dlaczego zabrała mi coś najważniejszego na świecie? Nie umiem już żyć z myślą, że nie mam po co. Jak zapomnieć patrząc na Ciebie każdego dnia? Ile trzeba tego zeżreć żeby nie chcieć umrzeć? Nie wiem co się ze mną dzieje. W niektórych momentach niesamowita błogość i spokój w sercu, w innych smutek przeszywający serce i łzy obmywające twarz, w kolejnych przeraźliwy krzyk wydobywający się prosto z popękanych ust. Nie czuję już nic. Nie jest mi obcy strach o jutro. Nie wiem czy dożyje jutra. Zaburzenia emocjonalne. Nic nie jest świadome. Już nic nie wiem. Nie potrafię, Za dużo się dzieje w jednym czasie. Za dużo zrozumiałam. Chyba dorastam. W końcu dorastam. Chcę tylko jednego. Tylko Ciebie. Chcę ostatni raz poczuć, że Cię mam. Że jesteś tylko mój, tylko tu, tylko dla mnie. Ostatni raz i zakończę tą marną egzystencję, Ostatni raz...
Szczerze z serca, o wszystkim, o życiu, ale głównie o miłości. "List do K" pisane z dedykacją dla pana, który 15.04.2013 oficjalnie zajął lożę honorową w moim sercu. Nie opuścił jej i szybko tego nie zrobi. Mimo to mam nadzieję, że ktoś, tam na górze, da nam szansę, by iść za rękę krętymi ścieżkami życia i stworzyć dla nas własny Eden. Spełniać marzenia, kochać się i być szczęśliwymi tworząc coś co zamknięte w jednym prostym słowie. Zbudujmy to i trwajmy razem na wieczność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz