Kolejna skomplikowana układanka. Upadam na twarz. Niewiele istnieje bez Ciebie. Autoagresja. Podnieca mnie ból. Sama go sobie sprawiam. Ból psychiczny. Masochistka i sadystka. Krzywdzę siebie i wszystkich dookoła. Nie umiem inaczej. Niszczę wszystko co mam. Niszczę przyjaźń. Niszczę miłość. Niszczę siebie. Niszczę Ciebie. Niszczę nas. Później cierpię, naprawiam, jestem szczęśliwa i niszczę od początku. Błędne koło. To mnie zabija. Autodestrukcja. Zalewam wódką każdy dramat, zadymiam papierosami każdy smutek, psuję każde szczęście i od nowa. Gubię się w swoim życiu. Nie wiem komu wierzyć i ufać. Mam przy sobie ludzi, dla których zrobię wszystko, ale wątpię. Ciągłe wątpliwości zabiją wszystko, zabiją moje szczęście, zabiją mnie. Stabilnie utrzymuję się na krawędzi dwóch stron piekła, ale po żadnej nie jestem szczęśliwa. Kończę z tym. Walczę o moje szczęście. O Twoje szczęście. O nasze wspólne szczęście. Tylko tego teraz potrzebuje...
Szczerze z serca, o wszystkim, o życiu, ale głównie o miłości. "List do K" pisane z dedykacją dla pana, który 15.04.2013 oficjalnie zajął lożę honorową w moim sercu. Nie opuścił jej i szybko tego nie zrobi. Mimo to mam nadzieję, że ktoś, tam na górze, da nam szansę, by iść za rękę krętymi ścieżkami życia i stworzyć dla nas własny Eden. Spełniać marzenia, kochać się i być szczęśliwymi tworząc coś co zamknięte w jednym prostym słowie. Zbudujmy to i trwajmy razem na wieczność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz