Ciężko nam razem, ale osobno jeszcze gorzej. Bez tej drugiej połowy życie byłoby udręką. Bez siebie już nie istniejemy jak rzeka bez wody. Wiem, że często ranię. Wiesz, że często doprowadzasz mnie do łez. Ale czy to coś zmienia? Oddalamy się od siebie? Wręcz przeciwnie, zbliżamy się coraz bardziej. Każda drobna sprzeczka i każda duża kłótnia sprawiają, że kochamy się jeszcze bardziej, jesteśmy bliżej. Pomimo wszystkich wad kochamy bezgranicznie. Nie za coś. Kochamy pomimo wszystko. Względnie zupełnie inni, niepasujący do siebie, dobraliśmy się idealnie jak dwie połowy. Mamy coś czego nie mają inni, coś czego mogą nam zazdrościć. Mamy siebie, największe szczęście. Zaczęliśmy nowe życie tu, na starych śmieciach, wśród tych samych ludzi, tych samych plotek, ale silniejsi. Razem łatwiej żyć, razem łatwiej zwalczać problemy, razem łatwiej wszystko. Razem jesteśmy w stanie zwalczyć całe zło tego świata, razem przetrwamy i razem umrzemy. Wierzę w to bezgranicznie. Wierzę, że osiągniemy pełne szczęście. Razem.
Szczerze z serca, o wszystkim, o życiu, ale głównie o miłości. "List do K" pisane z dedykacją dla pana, który 15.04.2013 oficjalnie zajął lożę honorową w moim sercu. Nie opuścił jej i szybko tego nie zrobi. Mimo to mam nadzieję, że ktoś, tam na górze, da nam szansę, by iść za rękę krętymi ścieżkami życia i stworzyć dla nas własny Eden. Spełniać marzenia, kochać się i być szczęśliwymi tworząc coś co zamknięte w jednym prostym słowie. Zbudujmy to i trwajmy razem na wieczność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz