Tłumię w sobie krzyk.Cierpię. Głębokie rany tworzą otaczający ludzie, żywioły. Jesteś jedyną odskocznią. Małym wytchnieniem dającym szczęście. Czasem mam wrażenie, że Cię tracę, a chwilę później wracasz, przytulasz i mówisz, że jestem Twoją księżniczką. W takich chwilach łzy cierpienia przez chwilę zamieniają się we łzy szczęścia. Później znowu odchodzisz. Kolejne błędne koło w moim życiu. Kolejny lęk. Płyną kolejne łzy. Kolejne zejście. Kolejny powrót i znów niewyobrażalne szczęście. To zabija. Niszczy resztkę mojej psychiki. Nie chcę istnieć tu nie mając Cię przy sobie. Nienawidzę świata, nienawidzę siebie. Świat nienawidzi mnie. Tak wiele chciałabym Ci powiedzieć, tak mało mamy czasu. Każda minuta bez Ciebie jest jak wieczność, każda godzina z Tobą - niczym sekunda. Jestem inna. Przerażam sama siebie. Pracuje nad sobą, ale nie radzę sobie. Przepraszam.. Przepraszam, że jestem słaba, że nie radzę sobie z życiem, że nie spełniam Twoich wizji. Idąc wąskimi dróżkami ciemną nocą, nie odczuwam strachu. Czuję radość. Nie ma ze mną nikogo. Samotność jest wytchnieniem. Wtulam się w Twoją bluzę i płaczę. Krzyczę. Cierpię. Tęsknię za każdą kroplą krwi spływającą po moim ciele. Nigdy więcej. Wiem, że jestem trudnym człowiekiem. Obiecuję, że się zmienię. Tylko bądź przy mnie, wspieraj, daj mi siłę, której nigdy nie miałam. Przede wszystkim daj mi miłość, obiecuję, że nie zmarnuję. Trzymam na ramionach brzemię. Odpowiedzialność za Twoje szczęście mnie przerasta, boję się, że nie dam rady. Że spierdolę. Jak zawsze. Nas po raz drugi. Że stracę Ciebie. Stracę sens. Nie pozwól na to. Nie pozwól nam zniszczyć tego. Błagam napraw mnie. Pomóż wstać, a obiecuję że warto. Nie musi mnie kochać cały świat. Mi wystarczysz tylko Ty. Moje osobiste powietrze. Jeśli dasz radę mnie kochać mimo, że często nienawidzę samej siebie i całego świata, mimo że kocham sprawiać sobie ból, mimo kolejnych rys na psychice, to bądź przy mnie. Walcz o mnie. Walcz o nas. Kochaj mnie. I błagam Cię nie opuszczaj. Bez Ciebie stracę sens...
Szczerze z serca, o wszystkim, o życiu, ale głównie o miłości. "List do K" pisane z dedykacją dla pana, który 15.04.2013 oficjalnie zajął lożę honorową w moim sercu. Nie opuścił jej i szybko tego nie zrobi. Mimo to mam nadzieję, że ktoś, tam na górze, da nam szansę, by iść za rękę krętymi ścieżkami życia i stworzyć dla nas własny Eden. Spełniać marzenia, kochać się i być szczęśliwymi tworząc coś co zamknięte w jednym prostym słowie. Zbudujmy to i trwajmy razem na wieczność.
kocham czytać , twoje wpisy..czesciej prosze :))
OdpowiedzUsuńNiestety nie ode mnie zależy jak często wpisy się pojawiają, tylko od tego jakie emocje mną dominują w danej chwili. Od pewnego czasu są coraz silniejsze więc wpisy są dość często. Mimo wszystko dziękuję za słowa uznania, cieszę się, że ktoś docenia moje wypociny. Jeśli chcesz to odezwij się na pw :)
OdpowiedzUsuń