Kolejna krwawa rana na sercu. Kolejna krwawa rana na ciele. Czuję, że upadam. Upadłam. Zawsze wstawałam jeszcze silniejsza. Teraz nie wstanę wcale. Nie sama. Bez Ciebie nie dam rady. Z każdą chwilą kocham Cię jeszcze bardziej. Z każdą minutą czuję, ze tracę Ciebie. Tracę moje życie. Mój sens. Z każdą minutą mam coraz większą ochotę mieć Cię przy sobie. Tutaj. Teraz. Mieć znów cały świat w swoich ramionach. Czuć się szczęśliwa chociaż przez chwilę. Ale nie... Nie chcę żebyś widział jak cierpię. Wiem, że to będzie dla Ciebie ból. Nie zranię Cię. Jestem w stanie wziąć na siebie całe zło tego świata, żeby Cię tylko uchronić. Żebyś nie znał bólu, cierpienia. Żebyś nigdy nie poczuł tego co czuję ja od wielu lat. I oddam wszystko, żeby widzieć szczęście w Twoich oczach, gdy na mnie patrzysz. Sens jest w tym jak na mnie patrzysz. Z rezygnacją w oczach spoglądam w niebo. Nie wiem już jak sobie radzić. Tęsknię za każdą, ciepłą kroplą krwi spływającą po moim ciele. Za każdą wypitą butelką wódki. Za każdym wypalonym papierosem. Tęsknię za Tobą, mimo że jesteś blisko. Tęsknię. Tęsknię. Tęsknię... Kurwa tęsknię! Dałeś mi inspirację, oddałam za to duszę... Oddałam serce. Nie mam już nic. Mam tylko Ciebie. Przepraszam, że mam za mało sił walczyć o nas, o Ciebie. Przepraszam, że jestem słaba, że nie potrafię walczyć. Przepraszam, że nie kocham wystarczająco. Przepraszam, że nie potrafię odciąć się od przeszłości, że nie potrafię dać wystarczająco ciepła, szczęścia, że nie jestem dobrym człowiekiem. Przepraszam za wszystko. Przepraszam za siebie, że jestem. Nie powinnam. Ból rozrywający serce mnie zabija. Umieram powoli. W mękach i cierpieniu. Moja własna psychika przeprowadzi autodestrukcję. Na razie istnieje tylko dla Ciebie. Żyje dla nas. Żeby dać Ci szczęście. Żeby Cię kochać. Do końca. Do szaleństwa. Do śmierci. Zrezygnuję ze wszystkiego, ale nie zrezygnuję z nas. Będę o Ciebie walczyć. Do końca. Tęsknię, kocham, żyje i oddycham tylko dla Ciebie. Bez Ciebie oszaleje. Już szaleje. Zawiodłam Cię tak mocno, ale dam wszystko by to cofnąć. Pokochałam zbyt mocno. Kocham Cię najmocniej...
Szczerze z serca, o wszystkim, o życiu, ale głównie o miłości. "List do K" pisane z dedykacją dla pana, który 15.04.2013 oficjalnie zajął lożę honorową w moim sercu. Nie opuścił jej i szybko tego nie zrobi. Mimo to mam nadzieję, że ktoś, tam na górze, da nam szansę, by iść za rękę krętymi ścieżkami życia i stworzyć dla nas własny Eden. Spełniać marzenia, kochać się i być szczęśliwymi tworząc coś co zamknięte w jednym prostym słowie. Zbudujmy to i trwajmy razem na wieczność.
wszedłem tu przez przypadek, nie wiem kim jesteś prócz tego jak masz na imię. fajnie, że znalazłaś miejsce żeby przelać swoje emocje ale po zdjęciu wnioskuję, że masz jakoś 14-16 lat i to trochę dziwne jak tak młoda dziewczyna pisze o wypitych butelkach wódki, wypalonych papierosach i narkotykach. ogarnij się troszeczkę bo to, że ty kierujesz tak swoim życiem to nie znaczy, że masz podsuwać pomysły rówieśnikom. wiem, ze takie teksty wnoszą jeszcze więcej emocji ale to chyba nie jest zabieg stylistyczny dla tak młodej dziewczyny. tak, krytykuję, ale nie jest to hejt tylko konstruktywna krytyka osoby 3. i nie ma w życiu rzeczy, których się zmienić nie da, (no może prócz wskrzeszenia zmarłych) więc skoro tak Ci źle to działaj a nie oddawaj się używkom. pozdrawiam (;
OdpowiedzUsuńWolę wylewać tu wszystko co mam w sercu niżeli zadawać sobie rany. Nie zmuszam nikogo do czytania tego, udostępniam z powodu iż przyjaciele, którzy to czytali jako pierwsi poradzili mi żebym pokazała światu to co czuję, bo ja przeszłości nie cofnę, a innym to może pomóc. Krytykę przyjmuję prosto na klatę :). Działam, jest ze mną coraz lepiej. Tylko czasami są momenty, gdy przeszłość mnie dopada i nie potrafię sobie poradzić. Jest tu mowa o używkach i samookaleczaniu, bo chcę uchronić rówieśników przed tym. Ja sobie poradziłam, inni mogę nie dać rady. Ten blog to tylko wylewanie emocji w tekst i chęć przekazania rówieśnikom co się może stać, gdy straci się panowanie nad sobą. Pozdrawiam :)
Usuń