sobota, 12 października 2013

32.

Bitwa z myślami, próby skutecznego zwalczania tej złej części, mojego alter ego. Zbliża się finisz, moją głowę zaprząta mrok. Jeszcze kilka godzin i ciemność stoczy walkę z jasną stroną. Jaki jest cel walki? To pojedynek o szczęście, o dar zwany miłością. Może zabrzmi kompletnie banalnie, ale potrzebuje silnych ramion, które zniosą mnie ponad chmury, wzroku, przy którym będę czuła te przereklamowane motyle w brzuchu i ust, które dadzą ulgę w trudnych chwilach. Każdy człowiek potrzebuje drugiego obok. Ale w tym przypadku nie chodzi o przypadkowego, pierwszego lepszego. Tutaj chodzi o niego. O moją największą miłość. O mężczyznę, który złamaniem za rękę potrafi doprowadzić mnie do szaleństwa, obejmując pozwala być księżniczką, pocałunkiem pokazuje, że to ja mam być matką jego dzieci. Chce walczyć. Pokonać zimną sukę, by znikła na zawsze. Tylko czy ja mam siłę? Czy dam radę zwalczyć zło najbardziej zagrażające mojemu życiu? Czy potrafię je zwalczyć bez siły Twojej miłości? Podaj mi dłoń i chodź ze mną tam. Walczymy o nasz Eden, ostoję, tą drugą połową jabłka. Tylko błagam, nie puszczaj mej reki kiedy razem z Tobą płonę. Nie oddawaj mnie w ręce tej skończonej szmaty, która żyła we mnie od wielu lat. Nie pozwól wrócić do niej. Pozwól mi żyć. Tak, to już niedługo zmierzę się w pojedynku ze swymi słabościami, z ciemną stroną mojej duszy, serca, umysłu. Jeszcze trochę, jeszcze chwila i pokonam ją. Pozbędę się jej na zawsze z mojej egzystencji. A siła? Siłę wezmę z Twoich oczu. Tam jest naszą siła, bo sens jest w tym jak na mnie patrzysz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz