I to już ostatnie chwilę razem. Śpisz wtulony w moje ramię. Uwielbiam jak usypiasz w moich objęciach. Wtedy czuję się taka odpowiedzialna za Ciebie. Jakbyś był małym chłopcem - taki bezbronny, delikatny, kochany, najwspanialszy. Tak, jesteś moim ideałem. Moim sensem życia, szczęściem, powodem uśmiechów, a przede wszystkim właścicielem mojego serca. To wszystko właśnie się kończy, ale pamiętasz, że jeśli się czegoś bardzo pragnie to to się spełni. Tylko pamiętaj, że oboje musimy chcieć. Mimo takiego zła jakie sprawiałam, wierzę że nasza miłość jest tak silna że przetrwamy to wszystko i za kilkanaście lat będę mogła wychowywać nasze dzieci, gotować obiady i podawać kapcie jak będziesz wracał z pracy. Każdego dnia będę mogła widzieć Twój przesłodki uśmiech, patrzeć w pełne miłości i zachwytu oczy, zasypiać i budzić się w Twoich ramionach. A na końcu wtulić się mocno w Twoją pierś i umrzeć w objęciach ukochanego. Tak, wiecznie idealni, wiecznie zakochani,wiecznie szczęśliwi. Na zawsze razem. Wierzę w to całym moim, Twoim, naszym sercem. I kocham Cię, będę to powtarzała o końca.
Szczerze z serca, o wszystkim, o życiu, ale głównie o miłości. "List do K" pisane z dedykacją dla pana, który 15.04.2013 oficjalnie zajął lożę honorową w moim sercu. Nie opuścił jej i szybko tego nie zrobi. Mimo to mam nadzieję, że ktoś, tam na górze, da nam szansę, by iść za rękę krętymi ścieżkami życia i stworzyć dla nas własny Eden. Spełniać marzenia, kochać się i być szczęśliwymi tworząc coś co zamknięte w jednym prostym słowie. Zbudujmy to i trwajmy razem na wieczność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz