niedziela, 12 stycznia 2014

41.

Wiem, że nawet jak obiecam, to nie uwierzysz, ale chcę żebyś to wiedział. Tym razem nie zniszczę nic między nami i naprawię wszystko, co zrobiłam złego. Wiem, stu procentowo wiem, że to jest prawdziwa miłość. Nie, to nie tylko miłość. Wiem, że jesteś chłopakiem... Jesteś mężczyzną, z którym pragnę spędzić życie. Wiem, że jesteś przyszłym ojcem dzieci, które urodzę. Może to banalne, że w moim wieku mówię coś takiego, ale czuję, że tak będzie. Wiesz dlaczego? Mimo, że wydarzyło się wiele złego między nami, wybaczyłeś. Rozumiem, że Ciebie to nadal boli. Wiem też dlaczego. Gdybyś mnie nie kochał, to byś tak nie cierpiał. Teraz mam wieczornego doła i dlatego Ci to wszystko piszę. W końcu wiem, zrozumiałam to w końcu. Wiem, że znaczę dla Ciebie równie wiele, co Ty dla mnie, może nawet i więcej. Wiem, że naprawdę jestem dla Ciebie całym światem. Dla mnie, jesteś nieodłączną częścią mojej osoby, drugą połówką, tą idealnie dobrana drugą częścią serca, stworzoną idealnie dla mnie. Może to dziwnie zabrzmi, ale z jednej strony jesteś dla mnie trochę jak ojciec, którego nigdy tak naprawdę nie miałam. Z drugiej strony jesteś dla mnie mężczyzną, choć w sercu już mężem, który daje mi czułość, satysfakcję w łóżku i w życiu, szczęście, miłość. A dlaczego ojcem? Dajesz mi opiekę, troszcząc się o mnie, traktujesz jak kruszynę którą chcesz obronić przed wszelkim złem, dajesz tą ojcowską bliskość, martwisz się o mnie, często bardziej niż własna matka. Mój przyjaciel, mąż, ojciec, brat, matka, przyjaciółką, ojciec moich dzieci, najukochańszy, najlepszy, jedyny, wyjątkowy, najważniejszy i najwspanialszy - wiesz kto to? Miłość mojego życia, największe szczęście jakie mnie spotkało, ukryte w jednej osobie - K.E.. Za kilka lat, będę panią E. Wiem, że nie wierzysz, ale naprawimy to. Musimy tylko chcieć! Spędźmy ze sobą najpiękniejsze chwile w naszym życiu. Przeżyjmy nasz ślub, narodziny naszych dzieci, kłótnie o to co gotujemy na obiad, zbudowanie naszego wspólnego domu, dziesiątą, dwudziestą i pięć dziesiątą rocznicę ślubu, narodziny wnuków, emeryturę... Chcę zbudować z Tobą dom, może nie będzie on bogaty, ale będzie w nim coś, czego potrzebujemy. Będzie w nim szczęście i miłość. Nie musi to być dom. Chcę stworzyć z Tobą wymarzoną rodzinę. Ja wiem, w wieku piętnastu lat wiem, że jesteś stworzony dla mnie, a ja stworzona dla Ciebie. Nie odjebie, bo wiem, że stracę Ciebie, a tego nie przeżyje. Wiesz dlaczego?Bo jesteś moim sercem - bez serca nie da się żyć. Pierwszym i ostatnim tchnieniem - bez oddechu również się nie da. A czy bez życia da się żyć? Oczywiście, że nie! A Ty, jesteś moim całym życiem! I wiesz? Zniszczę każdego, kto przeszkodzi nam w stworzeniu tego o czym marzy każdy człowiek. Przy stworzeniu idealnego związku, rodziny i wiecznego szczęścia. Wiem, że to słyszałeś wiele razy i to mnie boli, w życiu nie wybaczę sobie bólu, który Ci zadałam. Twój ból, to mój ból. Twoje życie, to moje życie. Twoje serce, to moje serce. Twój oddech, to mój oddech. Twoje spełnienie, to moje spełnienie. Twój smutek, to mój smutek. Twój uśmiech, to mój uśmiech. Twoja miłość, to moja miłość. Ty to ja, ja to Ty. My to jedność. Bezgraniczna miłość. Mam teraz taką malutką nadzieję, że to, co napisałam, wywołało w Tobie chociaż odrobinę szczęścia. Chociaż mały uśmiech. Mam nadzieję, że w Twojej głowie pojawiła się myśl, że też chcesz stworzyć ze mną rodzinę. Tą szczęśliwą rodzinę. Może chociaż serduszko, które bije dla mnie ma nadzieję, że tam głęboko, na dnie, pojawiła się malusieńka myśl, że może się uda, że może jednak damy radę, że zwyciężymy zło i będziesz mógł, z czystym sumieniem uklęknąć przy mnie i powiedzieć, że mnie kochasz, że jestem najważniejszą kobietą w Twoim życiu i że chcesz przed ołtarzem przysięgać mi, że będziesz przy mnie w zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i w smutku, w złych i w dobrych chwilach, w biedzie i w bogactwie, w czasie życia i po śmierci, już na wieczność. Patrząc mi głęboko w oczy, powiesz z kurewsko wielką miłością, że tak samo jak mnie, pokochasz jeszcze tylko jedną kobietę. Ona będzie mówiła do mnie "mamusiu". Że chcesz stworzyć nasz ród, naszą rodzinę, a później zapytasz, czy chcę spędzić z Tobą swoje życie. Później obiecasz, że zamiast życia w bogactwie, którego nie możesz mi obiecać, dasz mi coś więcej. Bezgraniczną, nieskończoną i bezwarunkową miłość do grobowej deski. Potomków, którzy przez wiele pokoleń będą opowiadały historię naszej zagmatwanej, trudnej, ale przede wszystkim ogromnej miłości. Dasz mi jeszcze rodzinę. Prawdziwą, szczęśliwą rodzinę, o której marzy każdy człowiek. A co najcenniejsze, oddajesz mi swoje serce, którego tak mocno pragnę. Dasz mi wszystko co masz - tylko i aż siebie. Ja nie mam wiele. Oddam Ci się, bo naprawdę nie mam co od siebie dać. Ja schylę się przy Tobie i powiem: 
"Już na zawsze razem, mimo wszelkiego zła, na zawsze, będziemy kochanie rodziną. Będę wychowywała Twoje dzieci, gotowała obiady, prasowała koszule - wzorowa żona. Będę dawała Ci spełnienie - idealna kochanka. Będę chlała z Tobą wódkę i chodziła na balety - idealny ziomek. Spełnię Twoje najskrytsze marzenia, dam Ci szczęście, tak wielkie jakie tylko mogę. Na koniec pochowają nas w pięknej, białej trumnie, z marmurowym nagrobkiem. Będzie na nim nasze zdjęcie ze ślubu i napis:
"Natalia i K.E. Idealna para. Idealne małżeństwo. Wspaniali rodzice. W objęciach nawet w trumnie. Na zawsze razem. Bezgraniczna miłość. Ich miłość, piękniejsza niż ta Romea i Julii. Wiecznie piękni, młodzi, dzicy. Bezgranicznie zakochani. Bezgranicznie oddani."

A wtedy, będziemy razem już na zawsze najdroższy. Wtedy już na wieczność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz