piątek, 18 października 2013

34.

Kim jest samobójca? Kimś kurewsko odważnym, bo jest w stanie oddać bez wahania największy dar jaki nam dano, czy jest cholernie słaby, bo nie ma sił żeby żyć? A może jest po prostu nie ma już po co żyć? Został sam i nie potrafi już sobie poradzić ze sobą, a miłość próbuje uśpić kolejną kroplą krwi spływającą po ciele. Ktoś z ranami ciętymi nie jest człowiekiem, jest aniołem. Upadłym aniołem. Jest im na świecie źle i szukają wszelkiej możliwości aby wrócić do siebie. Do swojego domu. Nie, to nie niebo. Stamtąd ich wygnano. Oni mają lepszy świat. Tam daleko, dalej niż niebo, dalej niż piekło. Tam, trzy metry nad niebem. Każdy dąży do Edenu. Do swojego raju. Każdy z nas tam kiedyś trafi. Każdy z nas osiągnie to, do czego wszyscy dążymy. Rodzimy się nie po to żeby żyć, tylko po to żeby umrzeć. Też tam dąże. Tam będziemy już wiecznie razem. Tam już nikt mi Ciebie nie odbierze. Tam będę mogła kochać Cię i być obok zawsze. Tak, też nim jestem. Jestem upadłym aniołem, a moim Edenem, kresem, początkiem i końcem są Twoje ramiona. A najpiękniejszą melodią - Twój oddech. Tylko tam dążę, tylko ran na ciele nie przybywa. Nie zrobię tego, bo to tak jakbym chlastała Twoje ciało, widziała Twoją krew. Tak, to wszystko Twoje. Duszę oddałam w zastaw szatanowi za miłość. Serce oddałam Tobie. Zostało ciało. Wrak. Żyje cicho krwawiąc, krwawię cicho żyjąc. Anioł. Upadły anioł czeka na swój kres. Dla Ciebie, za Ciebie, za nas.

2 komentarze:

  1. Pieknie piszesz droga Natalio. Potrafisz dotrzec do sedna czlowieka a przede wszystkim sedna siebie. Szacunek wielki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Miło widzieć, że ktoś jednak czyta moje posty. Zapraszam do dalszego czytania :)

      Usuń