środa, 15 stycznia 2014

43.

Wyjątkowy dzień. Wszystko podupadło, serce pękło, nadszedł chłód śmierci. Delikatnie, powolnie spływające łzy zastąpiły szeroki uśmiech. Momentami jest to walka z wiatrakami. Wkładam całą siebie, a Ty wyrzucasz mnie. Zabierasz rzeczy, pamiątki, swoje serce... Mi zostają tylko wspomnienia, zdjęcia i pudełko po czekoladkach od Ciebie. Ja tracę Ciebie, czy Ty tracisz mnie? Napisałam już kilkaset listów, połamałam setki żyletek, celowo tępiłam noże. Serce nadal kocha bezgranicznie i ponad normę, ale psychika roztrzaskana na miliony kawałków. Nie mów, że znasz mój ból, że inni mają gorzej. Nie byłeś w mojej głowie, ani w moim sercu. Nie brodziłeś w mieszance krwi, łez i rozlanego alkoholu. Po spirytusie lepiej było czuć ciosy na ciele. To przyjemne ciepło krwi to przeszłość... Ciepło ramion też odeszło, może za kilka godzin, dni wróci. Odkąd wyszedłeś siedzę w jednym miejscu i kołyszę się jak sierota. Myślę dlaczego już koniec... A może nie? Poświęcając dla Ciebie wszystkich znajomych, rodzinę, szkołę, pasje, myślałam, że będziesz w stanie też poświęcić, chociaż tych najbardziej trafiających nożami w serce. Bo Ty nie wiesz jak to jest nie mieć nikogo oprócz ukochanej osoby, nie mieć do kogo wyjść, zadzwonić, napisać. Ty masz zawsze grono przyjaciół wokół siebie, ja wybrałam życie u Twojego boku. Może to i lepiej... Lubię spędzać dni, noce, wieczory, poranki w towarzystwie Ciebie lub dźwięków wiadomości od Ciebie. Każdy jest wyjątkowy, każdy jest piękny. Potrzebuje tej magii, ale... Ciebie tu nie ma, odszedłeś... Tego wyjątkowego dnia, 15.01.2014r., nasze 9 miesięcy. Cios poniżej pasa. Nóż w serce. Nienawidzę rocznic mimo, że jeszcze kilka godzin temu je uwielbiałam. Jesteś jedyną osobą, która jednym słowem zamieni roześmianą Natalię, na wrak człowieka, odczuwający przyjemność z płaczu i autodestrukcji. Mało ciekawie. Mam ochotę wyjść z pod ciepłego koca na dwór i pobiec do Ciebie, żeby tylko sprawdzić czy beze mnie serce bije Ci tak samo... Gdybym tylko mogła tam być, obok Ciebie... To niemożliwe i nie mam zamiaru się pchać niechciana... Złap zapach Twojego ciała w aerozol, smak w lizaki, a dotyk? Po prostu bądź... Ja naprawdę nie potrafię sobie radzić bez mojego serduszka... Siądę na parapecie, popatrzę w niebo i będę wiedziała, że nawet mimo na niebie nie ma gwiazd, to jedna największa jest w moim sercu. Odpadłam, już nie mam siły walczyć sama przeciwko całemu światu, a z Tobą pójdę wszędzie kochanie. Nastała pora przełomu. Umiem być ciszą. Nie wyrzucę pochopnie z siebie już żadnego słowa, zmartwienia, prośby... Tylko czy Ty tego na pewno chcesz? Czy może miłość zgasła? Ja już umieram...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz