środa, 29 stycznia 2014

47.

Krzyczę o pomoc, ale nikt nie słyszy mojego krzyku. Bo niby kto ma słyszeć? Nie mam nikogo. Jestem sama. Szukam bliskiej osoby jak pierdolony desperat, ale jedyna bliska osoba - mój ukochany - odeszła... Tak, odszedłeś. Już nie jestem księżniczką, już nie ma bajki. Welcome to hell. Twoje dłonie niczym stalowy sznur zaciskają się na mojej krtani. Przed oczami pięść skierowana w moją stronę. Prawie dziesięć miesięcy z nadzieją... Ona już znikła.Odeszła razem z Tobą. Szukam Twojego zapachu na mojej poduszce, Twoich ramion na mojej tali, oddechu na szyi, ust na ciele... Nie ma tego. Znikło. Tak bardzo potrzebuje się przytulić, ale nie mam do kogo. Przyjaciele? Nie ma ich. Nie ma już nikogo. Jestem ja i moje piekło. Człowiek bez serca - oddałam je Tobie, bez duszy - ona także należy do Ciebie Chociaż... jest jeszcze ona. Ona nigdy nie opuści, nigdy nie zostawi, zawsze będzie kochać. Tak bardzo nie chcesz żeby była przy mnie, ale ona tak przeraźliwie krzyczy. Woła mnie do siebie. Jest taka zimna, jest taka zła, ale tak bardzo mnie kocha. Podobno na każdego ktoś czeka, na mnie już nikt. Żyje bez celu, żyje by umrzeć. Albo dla niej, jeśli pozwolę jej wrócić. Jeśli Ty na to pozwolisz. Chyba już pozwoliłeś. Nie wierzę już chyba w szczęśliwą miłość. Nie wierzę w szczęście, uśmiech. Są tylko łzy, ból, cierpienie, strach. Kiedyś Ci przypomnę jak bardzo mnie kochałeś - ja nadal będę. Tak jak obiecałam. Będę czekała do końca życia. Aniołku... Poddałam się. Nie mam już siły. Tylko Twoje ramiona mnie uratują, ale ich już nie ma tutaj. Nikt i nic mi Ciebie nie zastąpi. Pragnę tylko Twojego szczęścia, jeśli beze mnie masz szczęśliwy to zniknę. Może już pora się publicznie przyznać? To zabawne. Moja depresja jest śmieszna. Śmieszne są zaburzenia osobowości. Brak chęci do życia też jest radosna. O ironio. Przecież i tak nic z tym nie zrobię. Kocham moje choroby. Moją autodestrukcję też. Ta miłość jest niczym w porównaniu z tym co czuję do Ciebie. Jestem głupia. Bezgranicznie wierzę w każde Twoje słowo. Nadal... Nadal kocham, z każdą chwilą coraz bardziej. Już nie mam gdzie iść. Gdy kiedyś popłynie z Twojego oka łza tęsknoty wiedz, że jestem obok i właśnie tulę Cię do serca, że to ja jestem głosem, który krzyczy w Twojej głowie "Idź do niej! Ona czeka! Kocha Cię nadal coraz bardziej!". Złudne nadzieje... Nie wierzę, że zatęsknisz. Cały mój świat, wszystko co mam to Ty. Misiu, Kochanie, Skarbie, Najdroższy, Najwspanialszy, Najukochańszy, Ukochany, Kwiatuszku, Aniołku, Mężu... Zakazane jest kochać tak jak ja kocham Ciebie. Ja mam już tylko zdjęcia, wiadomości i pierdolone pudełko po czekoladkach. Nienawidzę całego świata. Bez Ciebie wszystko nie ma sensu. Zatracam się w swoim świecie, w cierpieniu, w myślach, emocjach, uczuciach... Chciałam dla Ciebie... Chciałam... Kocham Cię najdroższy. Kocham Cię aniołku. Kocham Cię K. 

wtorek, 28 stycznia 2014

46.

Tak ciężko wypowiedzieć mi chociaż kilka słów. Morze łez płynie od wielu godzin ze smutnych oczu. Kłamstwa i obojętność niszczą wszystko. Właśnie uświadomiłam sobie, że jednak nie ma już nikogo, kto by zadzwonił i zapytał czy jeszcze się trzymam. Nie musicie pytać. Nie trzymam się. Jest ze mną znów źle. Tak samo jak wtedy... Teraz jestem czysta. Nie wiem jak długo. Dopóki będziesz obok? Chyba tak... To smutne, ale ona zawsze będzie przy mnie. Nigdy nie opuści i idealnie wyniszczy. Niszczy też nasz związek. Znikasz i wracasz, a ja się gubię. Może w końcu będzie dobrze. Jesteś osobą, z którą wiążę swoje przyszłe życie. Moje serce jest wypełnione Tobą, płyniesz w żyłach delikatnie jak najczystsza heroina. Twój zapach wchodzi w nozdrza niczym najlepszy kolumbijski towar. Nie wiem już kim jestem. Chyba straciłam osobowość. Muszę nauczyć się od początku wszystkiego. Emocjonalny noworodek z umiejętnością kochania. Tak, potrafię tylko kochać. A jak kochać, to tylko Ciebie. Jednym słowem rozpieprzasz wszystko i jednocześnie naprawiasz. Pokaż, że jednak siedzę w Twoim sercu i nie chcesz bym wyszła. Na początku było tak pięknie... Pamiętam jakby to było wczoraj. Jak zmuszałam Cię żebyś powiedział mi czy mnie kochasz, jak nasz związek był początkowo beką z ludzi, jak piliśmy masowo jabłkowe piwa, a później czuć było jabola... Wszystkie rzeczy robione z Tobą były dla mnie magiczne, zwłaszcza te robione po raz pierwszy. Śmiech się ciśnie na twarz, gdy przypominam sobie jak dałeś mi do rąk paczkę tytoniu, ustniki, bletki i powiedziałeś żebym kręciła, a ja biedna nie wiedziałam co zrobić. Było wtedy tak pięknie... Przywróćmy to. Bądźmy przede wszystkim dla siebie przyjaciółmi, bo to jest najważniejsze. Na nowo? Nie. Na staro. Niech będzie tak pięknie, jak zanim zaczęłam popełniać błędy. Nie żałuję żadnej chwili spędzonej z Tobą, ale żałuję każdej bez Ciebie. Zmieniłeś mnie diametralnie. Obudziłeś sumienie. Ja swoją głupotą zgasiłam płomień w Twoim sercu, a teraz ponownie go wznieciłam. Mam nadzieję... Wierzę, że już na zawsze. Chcę kochać Cię do końca życia. Uświadomiliśmy sobie wiele. Oboje przeżyliśmy aż za wiele. Chyba limit naszych niepowodzeń został wykorzystany, a teraz już wyszliśmy na prostą. Nie wiem, tak czuję. Cały świat jest nasz. Wszystko jest nasze. Chyba czas ponownie być szczęśliwym. A teraz? Śpij dobrze kochanie i śnij o nas, o naszym ślubie. Ja zasnę z uśmiechem na ustach, bo trwam w tym. Niewiarygodne wielkie uczucie. 

"Już się kochanie przyzwyczajaj do nowego nazwiska"

czwartek, 16 stycznia 2014

45.

Postrzeganie siebie podczas życia człowieka ma wiele etapów. W wieku piętnastu lat przeżyłam już kilka. Patrząc na to przez pryzmat czasu, były to bardzo diametralne zmiany. Nieśmiała, gruba dziewczynka z pulchną buzią, skupiona na nauce, nieposiadająca przyjaciół, bojąca się odezwać zmieniła się w zakompleksioną, lecz już trochę bardziej śmiałą i mniej strachliwą. Ta zaś w pewną siebie, towarzyską, lubiącą poznawać ludzi, mającą duże grono znajomych. Później nastąpiło to co najchętniej usunęłabym z życia. Zbyt pewna siebie, arogancka, nie szanująca ludzi, mająca wszystko w dupie, egoistyczna... szmata? Tak, to nią byłam. Dziękuję Ci kochanie, że pokazałeś mi kim tak naprawdę byłam, co robiłam, jak krzywdziłam. Bawiłam się ludźmi jak laleczkami, a mimo to, wokół zawsze miałam wierny wianuszek. Teraz nie rozumiem co w tym mnie tak bardzo jarało. Lubiłam niszczyć wszystko każdemu po kolei i perfidnie śmiać im się w twarz. Szkoda tylko, że robiłam to dobrym ludziom, a tych złych broniłam. Jakaż ja byłam głupia! Czy to już grzech ciężki? Rozgrzeszenie nie pozwoli mi sobie tego wybaczyć, wraca do głowy jak największy koszmar. Z tego miejsca przepraszam wszystkich dobrych ludzi, których skrzywdziłam. Żałuję, naprawdę... Ale chyba już się odwdzięczyliście. A ostatni, teraźniejszy etap? Odizolowałam się od świata, nie mam przyjaciół, nie potrafię do końca zaufać nikomu. Dobrze czuję się tylko w zamkniętych pomieszczeniach wśród znajomych, bliskich ludzi. Bezpieczeństwo i bezgraniczny spokój osiągam tylko w ramionach ukochanego. Tam, jestem porcelanową laleczką, bardzo kruchą i delikatną. Wiem, że nie pozwolisz skarbie, żeby stała mi się jakakolwiek krzywda. Pewnie zastanawiacie się jak można żyć bez przyjaciół, spotykając się tylko z ukochanym i bardzo rzadko z jakimiś ludźmi, nie mających wpływu na nic w naszym życiu? Mi to zupełnie odpowiada. Nie muszę patrzeć na ten fałsz świata, krzywe spojrzenia, słuchać obelg, wyzwisk. Myślicie, że wiecie tak wiele o mnie, a ja o was nic - jest zupełnie odwrotnie Lubię być odosobniona. Tak jest przyjemnie. Mając tylu najbliższych, że w dłoni jest za dużo jest palców, nie rozmawiając z ludźmi, ograniczać kontakty wyłącznie na urwane "siema" na ulicy. To jest wygodne. Bratnie dusze odnajduje czytając cudze blogi. Dziś wpadł kolejny... To zabawne, jak obcy ludzie mogą być podobni. Co jest najśmieszniejsze? Jeszcze zaledwie kilka dni temu wypowiadałam się o niej bardzo negatywnie, a  po odłożeniu dumy na bok i szczerym przeproszeniu, wyjaśnieniu ujrzałam w niej cząstkę mnie. Nie mam pojęcia dlaczego nadal nieświadomie potrafię zadawać ciosy. Staram się to zmienić. Postarajcie się o trochę wyrozumiałości wobec mojej osoby. Będę bardzo wdzięczna. Może to nie do uwierzenia, ale ja też posiadam cząstkę dobrego człowieka, sumienie, uczucia i sercem. Ta mała cząstka nadal się powiększa. Przeszłość nadal boli, ale jest przeszłością. Tamta Natalia umarła, wydając na świat nową, dobrą. Trzymajcie kciuki za mnie. Nawet ja potrafię pokochać... Już więcej nie zranię żadnego dobrego człowieka. Zbyt dużo straciłam, zbyt wiele zniszczyłam, zbyt wiele zabrałam... Jestem taka zmęczona, taka zniszczona...

44.

Początek kolejnej bezsennej nocy. Siedzę na parapecie i dygocząc z zimna dopalam papierosa. Chłód? W domu jest bardzo ciepło, ale serce marznie z braku Ciebie obok. Znów mam w głowie myśl, że to nie w tym łóżku jestem. Powinnam być razem z Tobą. Móc tulić Cię do serca, byś czuł, że bije dla Ciebie, otulać Twą twarz ciepłym oddechem i patrzeć jak pięknie śpisz. Uwielbiam to robić! Wtedy spokój na Twojej twarzy wyrazi wszystko. Da niewyobrażalne poczucie spełnienia. Wtedy wiem, że to dzięki temu, że jestem obok, śpisz spokojnie. Dygoczące dłonie rozpalają kolejnego papierosa. Którego? Nie wiem, straciłam rachubę. Ubrana w Twoje rzeczy, próbuję sobie wyobrazić, że w tych ubraniach zostawiłeś kawałek serca. Ale nie... Całe serce zostawiłeś u mnie, a jeśli miłość w nim zgaśnie, to o nic się nie martw, bo ja mogę kochać za dwoje. W ubiegłym roku trudne chwile nie dały nam spokoju - to był pierwszy etap: test na miłość. Ten zdaliśmy pozytywnie, ale co z następnymi? Bieżący rok będzie próbą czy umiemy się dla siebie zmieniać i poświęcać. Później będzie tylko nasza bajka, którą obiecałam Ci stworzyć. Znam na wylot każde Twoje zachowanie, każdy Twój ruch, gest, tylko jedno jest dla mnie problemem... Co tym razem? Zawsze ta nadzieja, że jest dobrze. Uwielbiam, gdy się uśmiechasz - ten uśmiech daje mi motywację do życia. Tak bardzo za nim tęsknie... Za silnymi ramionami, zbyt mocno bijącym sercem, miękkimi ustami, gładką skórą również. Jesteś dla mnie ideałem. Kocham każdą Twoją wadę i zaletę - kocham Ciebie całego! Mimo, że z wiarą u mnie kiepsko, to każdego wieczora mogę klękać i dziękować, że zesłał mi na Ziemię faceta, który jest spełnieniem moich marzeń. Trwasz przy mnie mimo wszystko, opiekujesz się, dbasz - taki aniołek. Daję słowo, zarzekam się, przysięgam, że kocham Cię ponad normę - uwierz w to w końcu! Oddałam Ci się w całości, jestem Twoją wymarzoną kobietą, prawda? Teraz nie wiem na czym stoję. Wykańczają mnie własne myśli. Obsesja na Twoim punkcie momentami nie daje mi żyć. Jesteś taki ważny, taki ukochany, taki wyjątkowy... Nauczyłeś mnie żyć, kochać, być, trwać i o wiele więcej. Zmieniam się nadal na lepsze. Pragnę być taką, by idealnie wpasować się do Twojego świata. Może pisząc tego bloga ośmieszam się, daje powody do kolejnych plotek, wyzwisk i obelg. Dla mnie to nie istotne. Piszę tu po to, żeby wykrzyczeć całemu światu jak bardzo Cię kocham. Dla mnie to żaden powód do wstydu.

środa, 15 stycznia 2014

43.

Wyjątkowy dzień. Wszystko podupadło, serce pękło, nadszedł chłód śmierci. Delikatnie, powolnie spływające łzy zastąpiły szeroki uśmiech. Momentami jest to walka z wiatrakami. Wkładam całą siebie, a Ty wyrzucasz mnie. Zabierasz rzeczy, pamiątki, swoje serce... Mi zostają tylko wspomnienia, zdjęcia i pudełko po czekoladkach od Ciebie. Ja tracę Ciebie, czy Ty tracisz mnie? Napisałam już kilkaset listów, połamałam setki żyletek, celowo tępiłam noże. Serce nadal kocha bezgranicznie i ponad normę, ale psychika roztrzaskana na miliony kawałków. Nie mów, że znasz mój ból, że inni mają gorzej. Nie byłeś w mojej głowie, ani w moim sercu. Nie brodziłeś w mieszance krwi, łez i rozlanego alkoholu. Po spirytusie lepiej było czuć ciosy na ciele. To przyjemne ciepło krwi to przeszłość... Ciepło ramion też odeszło, może za kilka godzin, dni wróci. Odkąd wyszedłeś siedzę w jednym miejscu i kołyszę się jak sierota. Myślę dlaczego już koniec... A może nie? Poświęcając dla Ciebie wszystkich znajomych, rodzinę, szkołę, pasje, myślałam, że będziesz w stanie też poświęcić, chociaż tych najbardziej trafiających nożami w serce. Bo Ty nie wiesz jak to jest nie mieć nikogo oprócz ukochanej osoby, nie mieć do kogo wyjść, zadzwonić, napisać. Ty masz zawsze grono przyjaciół wokół siebie, ja wybrałam życie u Twojego boku. Może to i lepiej... Lubię spędzać dni, noce, wieczory, poranki w towarzystwie Ciebie lub dźwięków wiadomości od Ciebie. Każdy jest wyjątkowy, każdy jest piękny. Potrzebuje tej magii, ale... Ciebie tu nie ma, odszedłeś... Tego wyjątkowego dnia, 15.01.2014r., nasze 9 miesięcy. Cios poniżej pasa. Nóż w serce. Nienawidzę rocznic mimo, że jeszcze kilka godzin temu je uwielbiałam. Jesteś jedyną osobą, która jednym słowem zamieni roześmianą Natalię, na wrak człowieka, odczuwający przyjemność z płaczu i autodestrukcji. Mało ciekawie. Mam ochotę wyjść z pod ciepłego koca na dwór i pobiec do Ciebie, żeby tylko sprawdzić czy beze mnie serce bije Ci tak samo... Gdybym tylko mogła tam być, obok Ciebie... To niemożliwe i nie mam zamiaru się pchać niechciana... Złap zapach Twojego ciała w aerozol, smak w lizaki, a dotyk? Po prostu bądź... Ja naprawdę nie potrafię sobie radzić bez mojego serduszka... Siądę na parapecie, popatrzę w niebo i będę wiedziała, że nawet mimo na niebie nie ma gwiazd, to jedna największa jest w moim sercu. Odpadłam, już nie mam siły walczyć sama przeciwko całemu światu, a z Tobą pójdę wszędzie kochanie. Nastała pora przełomu. Umiem być ciszą. Nie wyrzucę pochopnie z siebie już żadnego słowa, zmartwienia, prośby... Tylko czy Ty tego na pewno chcesz? Czy może miłość zgasła? Ja już umieram...

niedziela, 12 stycznia 2014

42.

Przemyślenia są teraz bardzo istotną częścią mojego życia. Myślę jak naprawić błędy, siebie, stać się lepszym człowiekiem. Tak, to trudne, ale robię to, żeby ponownie usłyszeć od Ciebie 
"Kochanie, jestem z Ciebie bardzo dumny"
To dla Ciebie się zmieniam. Chce żebyś w pewnym momencie chciał wykrzyczeć całemu światu, że to ja jestem Twoim życiem, że to mnie kochasz. Jak to pisze to uśmiech sam pcha się na twarz. Wierzę, że tak będzie, tylko oboje potrzebujemy czasu. Ja na zmianę, naprawienie błędów. Ty na zaufanie mi, ogarnięcie emocji. Wiesz, to jest cudowne, gdy mogę trzymać Cię w ramionach niczym małego chłopca, tulić do serca i czuć wtedy Twój spokój. Uwielbiam sprawiać uśmiech na Twojej twarzy. Dajesz mi siłę, bym ułożyła swoje, nasze życie tak jak powinno wyglądać. Ta nieustanna wiara, nadzieja i miłość pozwalają mi się uśmiechać. Chyba pierwszy raz tak pisze - z uśmiechem na twarzy. Doszłam do tego, że wielu ludzi muszę przeprosić, bo krzywdziłam ich swoją głupotą i paranoją. Czas schować dumę do kieszeni i schylić głowę w wyrazie skruchy. Każdy niewinny, którego skrzywdziłam usłyszy szczere przeprosiny prosto z serca. Tak, ja też nie wierzę w to, że mówię to ja - zapatrzona w siebie, wiecznie dumna i zbyt pewna siebie. Może to i dobrze? Nabrałam szacunku do ludzi. Pierwszy krok zakończył się sukcesem. Dziękuje za zrozumienie i danie szansy. Teraz czas na kolejne osoby. Wielu ludzi zasługuje na wyjaśnienia i przeprosiny. Zrobię to dla Ciebie skarbie. Będę naprawiała wszystkie popełnione błędy, twardo trzymała się swoich i naszych zasad, trwała i kochała, tak jak obiecałam. Serce się cieszy, gdy wiedzę, że ludzie mogą mi wybaczyć. Chyba każdy zasługuje na szansę - nawet ja. Pierwsze kroki już mam za sobą. Teraz pora na te poważniejsze sprawy. Wierzę, że tutaj też zwyciężę, bo przecież mam Twoje wsparcie. Miłość jest tak niewyobrażalną siłą, że nie umiem tego pojąć. Czas przestać grać pustą idiotkę - tak było łatwiej - i brać życie garściami. Spuścić z tonu, odstawić dumę na bok, dać szansę! Wygram to życie. Zwyciężę dla nas! Będzie tak jak sobie wymarzyliśmy, a ja się o to postaram. Stworzę tę bajkę, którą zepsułam. Przepraszam. Naprawie wszystko. Będzie tak jak powinno być. Przecież zapatrzona w siebie idiotka nie jest dobrym materiałem na żonę i matkę, a ja pragnę nią zostać. Nosić Twoje nazwisko i zmieniać pampersy. Coraz lepiej mi idzie dorastanie - już najwyższa pora. Kończąc pozytywnie - kocham Cię skarbie ponad życie!

41.

Wiem, że nawet jak obiecam, to nie uwierzysz, ale chcę żebyś to wiedział. Tym razem nie zniszczę nic między nami i naprawię wszystko, co zrobiłam złego. Wiem, stu procentowo wiem, że to jest prawdziwa miłość. Nie, to nie tylko miłość. Wiem, że jesteś chłopakiem... Jesteś mężczyzną, z którym pragnę spędzić życie. Wiem, że jesteś przyszłym ojcem dzieci, które urodzę. Może to banalne, że w moim wieku mówię coś takiego, ale czuję, że tak będzie. Wiesz dlaczego? Mimo, że wydarzyło się wiele złego między nami, wybaczyłeś. Rozumiem, że Ciebie to nadal boli. Wiem też dlaczego. Gdybyś mnie nie kochał, to byś tak nie cierpiał. Teraz mam wieczornego doła i dlatego Ci to wszystko piszę. W końcu wiem, zrozumiałam to w końcu. Wiem, że znaczę dla Ciebie równie wiele, co Ty dla mnie, może nawet i więcej. Wiem, że naprawdę jestem dla Ciebie całym światem. Dla mnie, jesteś nieodłączną częścią mojej osoby, drugą połówką, tą idealnie dobrana drugą częścią serca, stworzoną idealnie dla mnie. Może to dziwnie zabrzmi, ale z jednej strony jesteś dla mnie trochę jak ojciec, którego nigdy tak naprawdę nie miałam. Z drugiej strony jesteś dla mnie mężczyzną, choć w sercu już mężem, który daje mi czułość, satysfakcję w łóżku i w życiu, szczęście, miłość. A dlaczego ojcem? Dajesz mi opiekę, troszcząc się o mnie, traktujesz jak kruszynę którą chcesz obronić przed wszelkim złem, dajesz tą ojcowską bliskość, martwisz się o mnie, często bardziej niż własna matka. Mój przyjaciel, mąż, ojciec, brat, matka, przyjaciółką, ojciec moich dzieci, najukochańszy, najlepszy, jedyny, wyjątkowy, najważniejszy i najwspanialszy - wiesz kto to? Miłość mojego życia, największe szczęście jakie mnie spotkało, ukryte w jednej osobie - K.E.. Za kilka lat, będę panią E. Wiem, że nie wierzysz, ale naprawimy to. Musimy tylko chcieć! Spędźmy ze sobą najpiękniejsze chwile w naszym życiu. Przeżyjmy nasz ślub, narodziny naszych dzieci, kłótnie o to co gotujemy na obiad, zbudowanie naszego wspólnego domu, dziesiątą, dwudziestą i pięć dziesiątą rocznicę ślubu, narodziny wnuków, emeryturę... Chcę zbudować z Tobą dom, może nie będzie on bogaty, ale będzie w nim coś, czego potrzebujemy. Będzie w nim szczęście i miłość. Nie musi to być dom. Chcę stworzyć z Tobą wymarzoną rodzinę. Ja wiem, w wieku piętnastu lat wiem, że jesteś stworzony dla mnie, a ja stworzona dla Ciebie. Nie odjebie, bo wiem, że stracę Ciebie, a tego nie przeżyje. Wiesz dlaczego?Bo jesteś moim sercem - bez serca nie da się żyć. Pierwszym i ostatnim tchnieniem - bez oddechu również się nie da. A czy bez życia da się żyć? Oczywiście, że nie! A Ty, jesteś moim całym życiem! I wiesz? Zniszczę każdego, kto przeszkodzi nam w stworzeniu tego o czym marzy każdy człowiek. Przy stworzeniu idealnego związku, rodziny i wiecznego szczęścia. Wiem, że to słyszałeś wiele razy i to mnie boli, w życiu nie wybaczę sobie bólu, który Ci zadałam. Twój ból, to mój ból. Twoje życie, to moje życie. Twoje serce, to moje serce. Twój oddech, to mój oddech. Twoje spełnienie, to moje spełnienie. Twój smutek, to mój smutek. Twój uśmiech, to mój uśmiech. Twoja miłość, to moja miłość. Ty to ja, ja to Ty. My to jedność. Bezgraniczna miłość. Mam teraz taką malutką nadzieję, że to, co napisałam, wywołało w Tobie chociaż odrobinę szczęścia. Chociaż mały uśmiech. Mam nadzieję, że w Twojej głowie pojawiła się myśl, że też chcesz stworzyć ze mną rodzinę. Tą szczęśliwą rodzinę. Może chociaż serduszko, które bije dla mnie ma nadzieję, że tam głęboko, na dnie, pojawiła się malusieńka myśl, że może się uda, że może jednak damy radę, że zwyciężymy zło i będziesz mógł, z czystym sumieniem uklęknąć przy mnie i powiedzieć, że mnie kochasz, że jestem najważniejszą kobietą w Twoim życiu i że chcesz przed ołtarzem przysięgać mi, że będziesz przy mnie w zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i w smutku, w złych i w dobrych chwilach, w biedzie i w bogactwie, w czasie życia i po śmierci, już na wieczność. Patrząc mi głęboko w oczy, powiesz z kurewsko wielką miłością, że tak samo jak mnie, pokochasz jeszcze tylko jedną kobietę. Ona będzie mówiła do mnie "mamusiu". Że chcesz stworzyć nasz ród, naszą rodzinę, a później zapytasz, czy chcę spędzić z Tobą swoje życie. Później obiecasz, że zamiast życia w bogactwie, którego nie możesz mi obiecać, dasz mi coś więcej. Bezgraniczną, nieskończoną i bezwarunkową miłość do grobowej deski. Potomków, którzy przez wiele pokoleń będą opowiadały historię naszej zagmatwanej, trudnej, ale przede wszystkim ogromnej miłości. Dasz mi jeszcze rodzinę. Prawdziwą, szczęśliwą rodzinę, o której marzy każdy człowiek. A co najcenniejsze, oddajesz mi swoje serce, którego tak mocno pragnę. Dasz mi wszystko co masz - tylko i aż siebie. Ja nie mam wiele. Oddam Ci się, bo naprawdę nie mam co od siebie dać. Ja schylę się przy Tobie i powiem: 
"Już na zawsze razem, mimo wszelkiego zła, na zawsze, będziemy kochanie rodziną. Będę wychowywała Twoje dzieci, gotowała obiady, prasowała koszule - wzorowa żona. Będę dawała Ci spełnienie - idealna kochanka. Będę chlała z Tobą wódkę i chodziła na balety - idealny ziomek. Spełnię Twoje najskrytsze marzenia, dam Ci szczęście, tak wielkie jakie tylko mogę. Na koniec pochowają nas w pięknej, białej trumnie, z marmurowym nagrobkiem. Będzie na nim nasze zdjęcie ze ślubu i napis:
"Natalia i K.E. Idealna para. Idealne małżeństwo. Wspaniali rodzice. W objęciach nawet w trumnie. Na zawsze razem. Bezgraniczna miłość. Ich miłość, piękniejsza niż ta Romea i Julii. Wiecznie piękni, młodzi, dzicy. Bezgranicznie zakochani. Bezgranicznie oddani."

A wtedy, będziemy razem już na zawsze najdroższy. Wtedy już na wieczność.

40.

Zapytał czy kocham K. Nie wiedziałam co mu powiedzieć. W końcu wyszeptałam, że najbardziej na świecie, ale mocno go skrzywdziłam i nie mogę sobie tego wybaczyć. Powiedział, że on moją mamę też wiele razy krzywdził, ale widzi ze K. jest dla mnie całym światem. Powiedziałam mu, że za parę lat będzie pił wódkę na naszym weselu. Ojciec ze szczęściem w głosie powiedział, że jeśli ja dla K. znaczę tyle samo, że on też mnie tak bardzo kocha to uda nam się, musimy się tylko o to postarać, a on mi przysięga, że dzięki prawdziwej miłości, będę mogła z ukochanym facetem stworzyć rodzinę, o której zawsze marzyłam. Taką, której wszyscy mi będą zazdrościli. Jeśli nawet nie będziemy mieli gdzie mieszkać i za co żyć to mamy coś więcej, mamy siebie. Ogromne uczucie którego nie można zaprzepaścić i  wierzy, że kilka, kilkanaście lat będzie z wnukiem grał w piłkę, a z wnuczką bawił się lalkami. To on wtedy będzie najszczęśliwszy i mocno uściśnie mojego ukochanego K. i pogratuluje mu, że wybrał akurat jego córkę. Podziękuje, że daje mi tak wiele: szczęście, bliskość, miłość - to czego on mi nie potrafił dać. Zagroził, że jak mnie skrzywdzi to go zabije i pewnie przy najbliższej okazji poprosi, by dbał o mnie i o naszą rodzinę, którą kiedyś stworzymy. Żeby dał godne życie, takie by nigdy nam nic nie brakowało, zadbał, by dzięki Tobie była tak szczęśliwa jak on nie mógł sprawić. To dlatego, że chce by jego jedyna, ukochana córka co to jest prawdziwa, szczęśliwa miłość. Ojciec chyba nie wymaga wiele. Dom nam kupi, ale prosi tylko byśmy stworzyli w nim prawdziwą rodzinę, gdzie priorytetem będzie spokój, harmonia, miłość i ogromne szczęście. Powiedział wiele ważnych słów. Pragnie, byś kochanie cieszył się jego córką. To ojciec zna doskonale i powiedział, że jeśli będziesz dla mnie dobry, to stworzę Ci raj - miał rację. Będę Twoim ideałem. Kobietą którą pragną w swoim łóżku wszyscy mężczyźni, a Tobie przysięgnę miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci - słowa dotrzymam. Prosi byś stworzył mi to, czego on nie dał rady. Wtedy czeka Cię raj na ziemi. Widok Twojej idealnej, ukochanej, najpiękniejszej żony, która leży w hamaku popijając koktajl i z uśmiechem patrzy jaki bawią się nasze dzieci będzie cieszył Twoje oko każdego dnia.

Dzieci?  One będą szczęśliwe. Będą miały to czego mi zabrakło i jeszcze więcej. Dam im to co najlepszego mam w sobie. Będą wyjątkowymi posiadaczami czegoś, co nie każdy ma szczęście mieć. Pełna, szczęśliwa rodzina, młodzieńczo zakochani rodzice: piękna matka - wręcz idealna; szarmancki, kochającego ojciec; dziadkowie, ciocie i wujkowie zbzikowani na ich punkcie - rozpieszczający i z wieczną chęcią zabawy; duży dom z ogrodem, gdzie mogą się bawić kiedy tylko zechcą; zwierzak, który najchętniej by spał z nimi w jednym łóżku; zawsze pełna lodówka - nie pozwolę by chodziły głodne; piękne pokoje - takie jak sobie wymarzyły; najlepsze zabawki; dobre ubrania, a na szyjach zwisające, złote łańcuszki z rodowym herbem. Gdy już dorosną, to z przyjaciółmi na imprezy będą jeździli na Ibizę lub do Vegas, a tam będą czekały na nich sportowe samochody i limuzyny z kierowcą. Synom, koledzy będą zazdrościli pięknej matki - supermodelki, która perfekcyjnie kreci jointy i chodzi z nimi na imprezy. Córkom, koleżanki pozazdroszczą ojca - przystojnego, szarmanckiego, dobrze wychowanego dżentelmena popijającego whisky i palącego dobre geesy. Moje życie będzie piękne, a moich dzieci jeszcze piękniejsze! Nie poczują co to ból, smutek, cierpienie, bieda. Zapłacę każdą cenę, by nie przeżywały tego co ja. Chce, żeby miały wszystko czego zapragną. Niech szaleją! Przekłuwają się, tatuują, upijają, tańczą nago na plaży, walczą o swoje, wydają trzymiesięczną pensję przeciętnego człowiek idąc na zakupy czy imprezę - tak bez zastanowienia. Niech żyją w przybytku! Na metkach Versace, Chanel, Dior; na dłoniach bling, złoto i diamenty; w kieszeniach złoto platyna, BMW, Porsche, Ferrari. 

Wiem, pieniądze szczęścia nie dają, lecz w połączeniu ze wspaniałą, zgrana, kochającą się, szalona, piękną rodziną dają wiele możliwości. Moja rodzina będzie miała wszystko czego zapragnie, a jeśli ktoś ich skrzywdzi, to zabije! Będę torturować, ciąć, podduszać i nabijać na pal. Nigdy nie pozwolę żeby stała im się krzywda. Za nich zginę! Zostaną tu, jako ślad po mnie.

sobota, 16 listopada 2013

39.

Pierwszy raz tak, dla K., która mimo wielu przeszkód nadal trwa przy mojej osobie, mimo tego, że czasem jest bardzo ciężko. Jest dla mnie mimo wielu kłótni i nie porozumień. Moja malutka siostrzyczka.


Chodzi mi tylko o to, że nie chciałabym widzieć twoich łez przez faceta, chociaż jak dla mnie on facetem nie jest. Wiem jak boli złamane serce i za wszelką cenę chciałabym Ci tego oszczędzić. Jeśli chcesz się na nim zemścić, to zrób coś, co go bardzo mocno zaboli. Wie, że przy nim byłaś bardzo szczęśliwa, ale udowodnij mu, że bez niego jest Ci lepiej, że bez niego u boku potrafisz być szczęśliwą, spełnioną kobietą. Pokaż mu, że dla niego nie ma i nie będzie już miejsca w Twoim życiu, Twoim sercu.. Udowodnij, że przyjaciele, bliscy Ci ludzie potrafią wywołać u Ciebie uczucia, których on nie wywoływał nigdy, że przy nich czujesz, że możesz być beztroska, szczęśliwa i bezgranicznie radosna, że w końcu możesz być wolna, że możesz być sobą. A dlaczego? Bo oni nie krzywdzą, oni Cie kochają nawet jakbyś była kurwą. Im nie zależy na Twojej dupie, tylko na szczerym uśmiechu na twarzy. 

Zakończę szczerze, nie wiem kim dla Ciebie jestem, za kogo mnie uważasz, ale mimo ze jestem bardzo specyficzną osobą, mam ciężki charakter i nie potrafię pokazać wielu rzeczy, które powinno się pokazywać najbliższym. Przepraszam, taka już jestem. Mimo tego, że nie potrafię tego pokazać to jesteś mi bardzo bliską osobą. Wiesz, nigdy nie pozwolę na jedno. Jak zobaczę ze ktoś wywołał u Ciebie łzy, to zabije skurwysyna, bo nikt nie ma prawa Cię skrzywdzić. To dziwne, ale czuje się w pewnym, dużym stopniu za Ciebie odpowiedzialna. Jakby za młodszą, bezbronną, ukochaną, malutką siostrzyczkę. Wiem, że masz swój rozum i zrobisz jak i co będziesz tylko chciała, ale proszę, nie niszcz swojego życia tak jak ja swoje już zniszczyłam. Proszę, nie popełniaj moich błędów. To tylko prośba, ale chcę Cię uchronić przed tym złym życiem. Ostatnie bardzo szczerze.W sumie głupio mi to mówić, ale dziś uderzam sentymentalnie z serducha.. Kocham Cię Mała! Uważam Cię za bardzo bliską osobę, za przyjaciółkę. Domyślasz się dlaczego? Mimo tego że Cie często irytuję, wiele czynników nas poróżniło, zawodzę i jestem bardzo trudnym człowiekiem, to Ty nadal tu przy mnie jesteś. Przyjaciele są jak anioły, mimo wszystko zawszę są obok, nie odchodzą ot tak. Trwają nawet w tej najbardziej toksycznej znajomości. To się nazywa braterska miłość. Taka miłość nie kończy się nigdy. Fałszywy przyjaciel jak się obrażasz, to próbują przepraszać. A wiesz co w aniołach jest najlepsza? One nigdy nie poklepią po plecach, ani nie pogłaskają po głowie jak jest bardzo źle, tylko zrobią wszystko żebyś się otrząsnął i zaczął działać. Potrafią wyzywać od najgorszych, ale są blisko, a samo to pomaga.. Są obok zawsze i mimo wszystko. Tak jakby druga rodzina. 

Mimo, że znamy się krótko, to jest między nami coś, co tworzy tą relację wyjątkową. To magia. To jest to, czego pragnie każdy człowiek. Nawet największy samotnik potrzebuje kogoś u boku, a ja mam Ciebie!

piątek, 15 listopada 2013

38.

Dorastam. To zabawne w jak szybkim tempie potrafi się zmienić człowiek, jego umysł, tok myślenia, marzenia, pragnienia, ambicje... Co u mnie? Nie wiem, sama się jeszcze do końca nie poznałam. Nie zmieniło się jedno - uczucia. Gdyby odsunięcie od siebie wszystkiego było takie proste, poszłoby o wiele łatwiej. Chyba stałam się silniejsza. Nawzajem zadawaliśmy sobie ból. Zadawaliśmy ciosy tam gdzie najbardziej boli i zostawia trwałe ślady. Wiedząc gdzie jest granicą między szlochem, depresją, a początkiem autodestrukcji. Znany się już bardzo dobrze. To trudne. Z jednej strony nasze charaktery nie mają przed sobą tajemnic, z drugiej te wszystkie trudne wydarzenia nas zmieniły. Albo po prostu dają siłę, by walczyć o to czego tak pragniemy? Pamiętasz na jaki temat bardzo często rozmawialiśmy? Tak, to miała być nasza przyszłość. Była już prawie idealnie zaplanowana. Wspólne życie, piękny dom za miastem, gromadka uśmiechniętych dzieci z ogromem zabawek, na które mieliśmy patrzeć z radością i dumą w oczach, pies, duży ogród. To rzeczy materialne, które nie byłyby nam niezbędne - w naszej przyszłości przede wszystkim miało zamieszkać szczęście i ogrom miłości, której oboje tak bardzo pragniemy.

Wielu ludzi uważa, że jestem za młoda na miłość. A to że w życiu przeżyłam więcej niż niejedno z was? Uczucia? Zajrzyj do mojej głowy, ale nie zemdlej! Tak, to głowa beztroskiej nastolatki. Chciałabym potrafić naprawić wiele rzeczy. Nie wiem czy mi się uda, ale zrobię wszystko. Od tego zbyt wiele zależy.

Ach, tak. Marzenia i ambicje? Tak, one też się zmieniają. Najchętniej bym wróciła do momentu gdy chciałam tylko nową lalkę, którą zobaczyłam w reklamie telewizyjnej. Wtedy wszystko było takie proste. A moje obecne pragnienia? Chyba się starzeje, bo w życiu mi takie coś do głowy nie przyszło. Chciałabym, za kilka lat, siedząc z przyjaciółkami przy kawie, zobaczyć małą, słodką dziewczynkę w różowej sukience, z lokami na głowie i tym Twoim spojrzeniem, która biegnie do mnie i krzyczy "Mamo! Kocham Cię!" i rzucającą się w moje ramiona. Wiesz kto to? Nasza córeczka - byłaby najpiękniejszą na świecie.

Marzę też o tym, żeby kiedyś, bez skrępowania, płakać ze szczęścia, gdy padniesz przede mną na kolana, spojrzysz głęboko w oczy i chwytając delikatnie moje dłonie powiesz 
"Kochanie, jesteś najbardziej wyjątkową kobieta na świecie i jedyną, która ma miejsce w moim sercu, ale w przyszłości pokocham jeszcze jedną... Będzie do Ciebie mówić "mamo". Chciałbym się Ciebie zapytać, czy zechciałabyś towarzyszyć mi w drodze przez egzystencję i przysięgać przy ołtarzu, przed Bogiem, że będziesz moją żoną w biedzie i bogactwie, w zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i w smutku, że już na zawsze będziesz moja i przyjdziesz ze mną przez życie? W zamian za to dam Ci to, o czym zawsze marzyłaś, stworzę Ci dom i rodzinę, której tak bardzo pragnęłaś. Taką w której mieszka szczęście i miłość. I będę Cię kochał już na zawsze"


To takie piękne, że aż łza staje w oku... Wiem, że też byś tego chciał. Chciałbyś stworzyć dom, rodzinę, taką prosto z marzeń. Wyobraź sobie to. Dom z ogrodem, dzieci grające w piłkę, a my siedzimy na idealnie wystrzyżonym trawniku, przytuleni i jesteśmy dumni. Tak, to są nasi następcy, oni są przyszłością. Chciałbym tak po prostu być Twoja. Być idealną żoną, idealną kochanką, idealnym ziomkiem, przyjaciółką, siostrą. Chciałabym być taką jak w Twoich marzeniach. Wiem, że nasza miłość jest piękniejsza od tej Romea i Julii. Może jestem naiwna, ale mam nadzieję, że mam się uda. Że kiedyś usłyszę marsz weselny, trzymając Cię za dłoń, widząc, że teraz on gra tylko dla nas. Chcę stworzyć historię, stworzyć nasz Eden. W tym momencie brakuje mi bicia Twojego serca na moim policzku. I to pytanie, które nie chce ode mnie odejść. Czy ono nadal bije dla mnie? A może zaczęło od nowa? Ja już chyba nie muszę mówić, że Ty to mój świat. To chore, ale chce wychować nasze dzieci, gotować Ci obiady i prasować Ci koszule. Zapiszmy się w karty historii, bądźmy już zawsze piękni, młodzi i zakochani. Już całe życie trwajmy jak para nastolatków z nieodłącznymi motylkami w brzuchu każdego dnia. Zakochujmy się w sobie codziennie od nowa. Żyjmy szybko, tak aby wszyscy nas zapamiętali.

Może pierwszy raz odpowiesz na list do Ciebie. Damy radę to zrobić? Czy nasza miłość wystarczy aby spędzić razem całe życie i stworzyć ciepły dom pełen uczuć? 

            


To w takim razie druga część. Chciałabym tu podziękować wszystkim ludziom, którzy nadal w nas wierzą. Łzy szczęścia cisną mi się do oczu widząc jak wspaniałych ludzi mam przy sobie.

Dziękuje K. że mimo wielu kiepskich sytuacji nadal jesteś i za płacz szczęścia, który u Ciebie wywołałam. Mimo, że mam trudny charakter, znany się krótko i w wielu kwestiach mamy inne zdanie, to dziękuje, że mnie wspierasz. Takich jak Ty się nie traci!

Kolejną osobą, której pragnę podziękować jest O. Mimo tego że między nami było zbyt wiele złego z obu stron, to znów życie postawiło nas na jednej drodze. Fajnie mieć emocjonalnego bliźniaka. Jak już mówiłam, kocham Cię mimo tego wszystko. Bardzo dziękuje za rozmowę dziś, wiem, że mówiłaś szczerze i bardzo dziękuje, że wierzysz w miłość i dziękuje, że po prostu jesteś obok, bo nie zawsze potrzebny jest ktoś kto przytuli tylko ktoś kto porządnie uderzy, powie "Ogarnij się debilu!", weźmie za fraki i każe iść i naprawić wszystko. I wiesz co? Bo ja już wiem. Na zawsze nigdy nie odejdziesz, bo nie zostawisz mnie bez opieki.

Kolejne słowo dziękuje jest dla S. Dlaczego? Bo w każdej chwili mogę zadzwonić i z chwilę będziesz, nawet jeśli tylko chcę się przytulić, za to że wzruszasz się czytając tego bloga, za to płaczesz w telefon, gdy opowiadam Ci o moich największych marzeniach i po prostu dlatego, że jesteś obok, mam pewność, że Ty też zostaniesz, bo nie jesteś z tych, którzy szukają "przyjaciół" na jeden balet i dlatego że mnie kochasz, tego jestem pewna.

Najwspanialsze K., O., S. oraz najukochańszy panie K. Dziękuję wam, że trwacie przy mnie, mimo, że jestem trudnym człowiekiem, za cierpliwość, w momentach, kiedy jesteście zmuszeni słuchać moich humorów, jeszcze za to, że wysłuchujecie mojego płaczu w słuchawkę.. Wielka piąteczka dla was. Jesteście najlepsi!

piątek, 25 października 2013

37.

No najgorszy ból, gdy nie mogę już dać Ci szczęścia. Jeśli przy mnie nie czujesz się szczęśliwy, Gdy wszystko inne staję się ważniejsze ode mnie. Dziś, moje serce pęka ponownie. Tylko w Twoich ramionach, przy Twoich szeptach i wyznaniach ponownie się złoży w jedną całość, by później znów się rozpaść. To bez znaczenia, ale wierzę w każde Twoje słowo, nawet gdy jest kłamstwem. Dlaczego zawsze ktoś musi wpieprzyć się miedzy nas,m gdy już zaczyna być dobrze? Dlaczego ciągle rozpada się to o co tak mocno walczymy? Ponownie kolejna łza płynie dla Ciebie. Tak bardzo chcę skończyć Twoje cierpienie, tak bardzo chcę zniknąć, ale nie potrafię. Jak to zrobić żeby Cię nie skrzywdzić? Nie oczekuję wiele, tylko mnie kochaj. I to wystarczy, wystarczy na wieki. Mamy zbyt wiele do stracenia, ale czy damy radę to dalej ciągnąć? Czy damy radę wytrwać w tym? Nie wiem, ale bez Ciebie umieram...

wtorek, 22 października 2013

36.

Za każdym razem pisałam jak byłam smutna, gdy było źle. Teraz jest inaczej. Cóż z tego, że w wielu kwestiach jest źle, lecz płomień nadziei w sercu zgasł, zmieniając się w ogromny płomień uczucia. W końcu czuję, że jest dobrze, że wszystko może się ułożyć tylko oboje musimy się o to postarać. Musimy zadać o nasze uczucie, starać się o siebie nawzajem. Jestem dla Ciebie. Chciałabym być dla Ciebie ukochaną kobietą - jedyną, idealną, którą będziesz kochał jak żonę, przyjacielem - któremu będziesz mógł mówić o wszystkim bez skrępowania, wsparciem, kimś przy kim będziesz mógł być sobą i robić wszystko bez myśli czy tak wypada. Wiesz, że zawsze gdy będziesz mnie potrzebował, się przytulić, porozmawiać czy nawet milczeć w towarzystwie, możesz zadzwonić lub przyjść i zawsze będę dla Ciebie, tam gdzie będziesz mnie potrzebował. Wielu ludzi mówi, że to co jest między nami to nie jest miłość. O ironio, byłeś ze mną dla seksu, ja z Tobą dla hajsu. To zabawne, że wypowiadają się na temat naszych uczuć nie wiedząc o nich nic. Może to i lepiej? Tylko najbliżsi wiedzą co było, co jest, a co będzie? Tego nie wie nikt. Ale jest coś co nie zniknie. Niewyobrażalnie wielkie uczucie. Prawdziwa miłość - a taka nie kończy się nigdy. Naprawdę wierzę, że nasza wspólna przyszłość, którą tak skrupulatnie planowaliśmy dojdzie do skutku. Jak tylko oboje będziemy tego naprawdę chcieli i będziemy dbali o to co jest między nami, to spędzimy ze sobą całe życie, tak jak sobie wymarzyliśmy. Czekam na moment kiedy znów będę bez skrępowania mogła w każdej chwili i w każdym towarzystwie złapać Cię za rękę, przytulić, pocałować, gdy będę mogła być dumna, że mam tak wspaniałą osobę wokół siebie, gdy będę mogła wykrzyczeć całemu światu, że Cię kocham, kocham nad życie, ponad wszystko, bezgranicznie i bez warunkowo. Czekam na znak z Twojej strony kochanie. Czekam na Ciebie.

piątek, 18 października 2013

35.

Krzyk. Ciebie nie ma tu obok. Szloch. Serce rozpada się już nie na miliony kawałków, rozpada się na atomy. Jesteś heroiną. Dajesz szczęście, a gdy odchodzisz powoli umieram. Tak, to śmierć. Powolna i bardzo bolesna. Leże w łóżku i ból przeszywa każdą część ciała i duszy. Najgorsze jest, że nawet to cierpienie sprawia mi radość. Dlaczego? Bo to przez Ciebie, dzięki Tobie. Jesteś bólem i radością, złem i dobrem, porażką i szczęściem, niebem i piekłem, nienawiścią i miłością, goryczą i słodyczą, zimnem i ciepłem. Jesteś wszystkim, pierdolonym paradoksem. Cały świat zamknięty w jednej osobie. To magiczne. Tylko Ty w ciągu sekundy potrafisz diametralnie zmienić mój nastrój. Łzy zamieniasz w uśmiech, uśmiech w łzy. Oddam wszystko, żebyś był teraz obok, gdzieś blisko. Żebyś był dla mnie, przy mnie. Żebym mogła oddychać dla Ciebie i żyć dla Ciebie. To już chyba mój koniec... Brak mi sił do życia. Mój sens - znika i się pojawia. Błagam, napraw mnie. Podaj rękę, wyciągnij mnie. Nie mogę dać Ci wiele, ale dam wszystko co mam. Dam Ci siebie, może to wystarczy. Czy moja miłość wystarczy? Wystarczy dla nas dwoje. Na wieczność.

34.

Kim jest samobójca? Kimś kurewsko odważnym, bo jest w stanie oddać bez wahania największy dar jaki nam dano, czy jest cholernie słaby, bo nie ma sił żeby żyć? A może jest po prostu nie ma już po co żyć? Został sam i nie potrafi już sobie poradzić ze sobą, a miłość próbuje uśpić kolejną kroplą krwi spływającą po ciele. Ktoś z ranami ciętymi nie jest człowiekiem, jest aniołem. Upadłym aniołem. Jest im na świecie źle i szukają wszelkiej możliwości aby wrócić do siebie. Do swojego domu. Nie, to nie niebo. Stamtąd ich wygnano. Oni mają lepszy świat. Tam daleko, dalej niż niebo, dalej niż piekło. Tam, trzy metry nad niebem. Każdy dąży do Edenu. Do swojego raju. Każdy z nas tam kiedyś trafi. Każdy z nas osiągnie to, do czego wszyscy dążymy. Rodzimy się nie po to żeby żyć, tylko po to żeby umrzeć. Też tam dąże. Tam będziemy już wiecznie razem. Tam już nikt mi Ciebie nie odbierze. Tam będę mogła kochać Cię i być obok zawsze. Tak, też nim jestem. Jestem upadłym aniołem, a moim Edenem, kresem, początkiem i końcem są Twoje ramiona. A najpiękniejszą melodią - Twój oddech. Tylko tam dążę, tylko ran na ciele nie przybywa. Nie zrobię tego, bo to tak jakbym chlastała Twoje ciało, widziała Twoją krew. Tak, to wszystko Twoje. Duszę oddałam w zastaw szatanowi za miłość. Serce oddałam Tobie. Zostało ciało. Wrak. Żyje cicho krwawiąc, krwawię cicho żyjąc. Anioł. Upadły anioł czeka na swój kres. Dla Ciebie, za Ciebie, za nas.

sobota, 12 października 2013

33.

I to już ostatnie chwilę razem. Śpisz wtulony w moje ramię. Uwielbiam jak usypiasz w moich objęciach. Wtedy czuję się taka odpowiedzialna za Ciebie. Jakbyś był małym chłopcem - taki bezbronny, delikatny, kochany, najwspanialszy. Tak, jesteś moim ideałem. Moim sensem życia, szczęściem, powodem uśmiechów, a przede wszystkim właścicielem mojego serca. To wszystko właśnie się kończy, ale pamiętasz, że jeśli się czegoś bardzo pragnie to to się spełni. Tylko pamiętaj, że oboje musimy chcieć. Mimo takiego zła jakie sprawiałam, wierzę że nasza miłość jest tak silna że przetrwamy to wszystko i za kilkanaście lat będę mogła wychowywać nasze dzieci, gotować obiady i podawać kapcie jak będziesz wracał z pracy. Każdego dnia będę mogła widzieć Twój przesłodki uśmiech, patrzeć w pełne miłości i zachwytu oczy, zasypiać i budzić się w Twoich ramionach. A na końcu wtulić się mocno w Twoją pierś i umrzeć w objęciach ukochanego. Tak, wiecznie idealni, wiecznie zakochani,wiecznie szczęśliwi. Na zawsze razem. Wierzę w to całym moim, Twoim, naszym sercem. I kocham Cię, będę to powtarzała o końca.

32.

Bitwa z myślami, próby skutecznego zwalczania tej złej części, mojego alter ego. Zbliża się finisz, moją głowę zaprząta mrok. Jeszcze kilka godzin i ciemność stoczy walkę z jasną stroną. Jaki jest cel walki? To pojedynek o szczęście, o dar zwany miłością. Może zabrzmi kompletnie banalnie, ale potrzebuje silnych ramion, które zniosą mnie ponad chmury, wzroku, przy którym będę czuła te przereklamowane motyle w brzuchu i ust, które dadzą ulgę w trudnych chwilach. Każdy człowiek potrzebuje drugiego obok. Ale w tym przypadku nie chodzi o przypadkowego, pierwszego lepszego. Tutaj chodzi o niego. O moją największą miłość. O mężczyznę, który złamaniem za rękę potrafi doprowadzić mnie do szaleństwa, obejmując pozwala być księżniczką, pocałunkiem pokazuje, że to ja mam być matką jego dzieci. Chce walczyć. Pokonać zimną sukę, by znikła na zawsze. Tylko czy ja mam siłę? Czy dam radę zwalczyć zło najbardziej zagrażające mojemu życiu? Czy potrafię je zwalczyć bez siły Twojej miłości? Podaj mi dłoń i chodź ze mną tam. Walczymy o nasz Eden, ostoję, tą drugą połową jabłka. Tylko błagam, nie puszczaj mej reki kiedy razem z Tobą płonę. Nie oddawaj mnie w ręce tej skończonej szmaty, która żyła we mnie od wielu lat. Nie pozwól wrócić do niej. Pozwól mi żyć. Tak, to już niedługo zmierzę się w pojedynku ze swymi słabościami, z ciemną stroną mojej duszy, serca, umysłu. Jeszcze trochę, jeszcze chwila i pokonam ją. Pozbędę się jej na zawsze z mojej egzystencji. A siła? Siłę wezmę z Twoich oczu. Tam jest naszą siła, bo sens jest w tym jak na mnie patrzysz.

sobota, 14 września 2013

31.

Masz marzenia? Kiedyś marzyłam o rzeczach materialnych, później chciałam być tylko szczęśliwa, a teraz? Teraz to wszystko jest nieistotne. Pragnę tylko Twojego szczęścia. Nawet jeśli to miałoby być kosztem mojego szczęścia. Jedyny czynnik wywołujący szczery uśmiech na twarzy, motylki w brzuchu przy każdym dotyku, niewyobrażalna euforia przy każdym pocałunku, znasz to? Każda sekunda w Twoim towarzystwie jest magiczna, każda chwila jest małym cudem. Gonimy za szczęściem niczym ptaki jesienią. Tak wiele przeszkód, tak wiele kłód rzucanych pod nogi, tak wiele łez przelanych ze smutku i ze szczęścia. Dla wielu ludzi najpiękniejszymi widokami są zachody słońca, pejzaże, a dla mnie? Najpiękniejszym widokiem były łzy szczęścia płynące z Twoich oczu, ściekające po mojej szyi. To był moment, w którym czułam się wyjątkową, tą jedną. Teraz czuję to rzadziej, ale wiem jedno. Wiem, że jestem dla Ciebie ważna. Czym jest dla mnie miłość? Bezgraniczne pragnienie szczęścia drugiego człowieka, kosztem wszystkiego. Jeśli beze mnie będziesz szczęśliwym człowiekiem to odejdę. Ze ściekającymi łzami będę mówiła że jestem szczęśliwa, bo Ty jesteś szczęśliwy. I odejdę tam, gdzie nie będzie szansy żeby spojrzeć ponownie w Twoje oczy, gdzie będę mogła nie myśleć jak bardzo Cię kocham, tam gdzie uczucia nie mają znaczenia i świat jest zły. Jeszcze gorszy niż ten. Odejdę tam gdzie ludzie nie mają dusz i serc, oddam im swą duszę i swoje serce, zabiorą je, zdepczą i wyrzucą. Serce bez miłości nie będzie już mi potrzebne. Ostatnia nadzieja to Ty.

piątek, 12 lipca 2013

30.

To już koniec tej historii. Koniec nas kochanie. Straciłam Cię. Czuję się bezsilna, słaba. Bez Ciebie nawet cukier nie jest słodki, a sól słona. Czuję tylko moje słone łzy spływające po policzkach. Każda chwila z Tobą była magiczna jak mały cud. Wyrwałeś trzy miesiące z mojego życia i sprawiłeś, że były najlepszymi chwilami w moim życiu. A ja? Chciałam dać Ci tak wiele. Ciepło, bliskość, wsparcie, zaufanie, miłość. Dawałam, lecz za mało. Spieprzyłam nasze szczęście. Teraz leżąc w łóżku mam ochotę wyłączyć telefon i zasnąć na wieczność. Gdy śpię, nie myślę. Najgorsze wtedy są sny. Każdy taki sam. Każdej nocy leżę wtulona w Twoje ramiona. Ale to już tylko sen. Wtedy się budzę i znów to czuję. Cholerną samotność. Myśl, że nie jesteś już mój, nie jesteś dla mnie, nie jesteś przy mnie przerasta wszystko. To był porządny wstrząs. Nadal to do mnie nie dotarło do końca. Zerwaliśmy słownie, ale uczucie pozostało. Sercami zawsze pozostaniemy razem. Moje u Ciebie, Twoje u mnie. 

Tak, to koniec tej historii, lecz nie nasz koniec. Naprawiam. Walczę o siebie, walczę o Ciebie, walczę o nas. Taka miłość trafia się tylko raz w życiu. Nie możemy tego zaprzepaścić. Musimy oboje walczyć. Marzę tylko o tym, by na zawsze pozostać Twoją małą księżniczką. Chcę usypiać w Twoich ramionach i codziennie budzić się i słuchać bicia Twojego serca. Chcę mieć Cię już na zawsze. Być matką Twoich dzieci. Tak, może to głupota, ale uważam, że uda nam się. Pamiętaj, każdy oddech jest dla Ciebie, każde bicie serca. Kochaj mnie, a obiecuję nie zawiodę. Bądź przy mnie, a będę kochała nad życie. Każdego dnia myślę, że kocham tak, że mocniej się już nie da. Gdy kolejnego budzę się, wiem że można. To nie wyobrażalne. Z dnia na dzień kocham jeszcze bardziej. Z dnia na dzień jesteś dla mnie ważniejszy. Pamiętaj kocham Cię najmocniej na świecie i proszę o wybaczenie, mimo że wiem, że nie zasługuje.

poniedziałek, 8 lipca 2013

29.

Usnąć i już się nie obudzić. Jedyna nadzieja. Chcę znowu być kochana. Nie chcę tracić mojej miłości. Straciłabym jednocześnie miłość mojego życia, przyjaciela, mój cały świat. Gubię się w zagmatwanym labiryncie naszej miłości. Nie wiem jak to naprawić. Nie wiem jak Cie odzyskać. Pragnę tylko Twojego szczęścia. Jeśli beze mnie będzie Ci lepiej to skończ to. Bądź szczęśliwy beze mnie. Bo ja bez Ciebie już nie potrafię. Chcę nadal trwać w Twoich ramionach. Ale czymże są moje pragnienia? Pragnę tylko spełnić Twoje marzenia, sprawiać Ci szczęście, dawać Ci ciepło, dawać Ci miłość której nigdy nikomu nie dałam. Tak, ten cały blog to list do Ciebie. Wyznanie, którego nigdy bym Ci nie powiedziała. Dobrze wiesz, że nie potrafię. Jeśli to ma być już definitywny koniec to pamiętaj, że mimo wszystko będę do końca życia Cię kochała, będę czekała aż wrócisz. Będę zawsze dla Ciebie. I będę żyła tylko po to, żeby doczekać tego, że jeszcze kiedyś będziesz dla mnie, będziesz mój. Będę mogła zasypiać w Twoich ramionach. Będę żyła, bo moje serce nadal jest przy Tobie. I tylko Ty decydujesz co będzie dalej. Jeśli to ma być już pożegnanie to kocham Cię i nie zapomnę nigdy wspólnie spędzonych chwil. Tych dobrych i tych złych. Nie zapomnę nigdy ile dla Ciebie znaczyłam, że traktowałeś mnie jak księżniczkę. 

Będę przy Tobie sercem już na zawsze. Błagam nie zrób niczego głupiego. Pomyśl czasem o moich uczuciach. Kocham Cię najmocniej...

niedziela, 7 lipca 2013

28.

Było źle. Siedziałam zapłakana przy klawiaturze, pisząc pełne smutku i bezradności wpisy. Upadałam. Już wiedziałam, że straciłam. Czułam rozgoryczenie myśląc, że to co było już nie wróci. A jednak nic nie jest pewne. Wróciło. Ze zdwojoną siłą. Moja miłość nadal ma właściciela. Każda kłótnia dodaje nam sił. Jesteśmy coraz bardziej szczęśliwsi. Kochamy coraz mocniej. Poznajemy się lepiej. Miłość leczy wszelkie rany duszy, rany serca. Bez wypominania przeszłości, bez spin. Chcę być szczęśliwa. Za tydzień... Siedem dni. Cieszę się że już trzy miesiące razem. Chwilę gdy dotykasz mojego ciała są większą magią niż niejeden spalony joint. Każdy dotyk Twoich ust na szyi sprawia że dreszcze przechodzą moje ciało. Wiesz czego potrzebuję. Chcę się budzić każdego dnia w Twoich ramionach i każdego wieczoru usypiać wtulona w Twoje ciało. Złączmy się na wieczność. To niewyobrażalne co jest między nami. Niech mówią, że to tylko zauroczenie, tylko seks. Ja wiem, że to miłość. Ty wiesz, że to miłość. Taka trafia się tylko raz w życiu. Nie zmarnujmy tego. Trwajmy w tym. Kochajmy, nienawidźmy, płaczmy, śmiejmy się, niszczmy, naprawiajmy, żyjmy, walczmy. Mimo że strach jest wielki, oddałam się temu uczuciu w stu procentach. Cała Twoja. Zawsze. Wszędzie. Tylko Twoja kochanie. 

A teraz? Jest wieczór. Chciałabym położyć się spać. Ale bez uścisku Twoich ramion, bez czułego głaskania po plecach, bez Twojego oddechu na mojej szyi, bez połączonych ust to nie to samo. Potrzebuje Cię każda komórka mego ciała. Każda cząsteczka mojego powietrza woła o Twój zapach. To ten czas gdy chcę oglądać z Tobą nudne filmy, pić za gorącą herbatę, wypijać cysterny wódki, palić setki papierosów, oblewać się szampanem, kręcić blanty, a po wszystkim usypiać w Twoich objęciach z uśmiechem na ustach. Tylko tego teraz potrzebuję. Tylko Ciebie.

czwartek, 4 lipca 2013

27.

Dla mojego ideału, miłości mojego życia, największego skarbu, dla jedynego mojego szczęścia.

Chcę stąd odejść. Chcę zostać sama. Krzyczeć, gdy nikt nie słyszy mojego krzyku. Gdy nikt nie reaguje na mój płacz. Na moje cierpienie. Chce móc w samotności sprawiać sobie ból, gdy wiem, że spierdoliłam życie. Że straciłam swoją miłość.Przez to, że nas już nie ma. Że przeze mnie cierpisz. Że moja miłość zniszczyła nas. Że zniszczyłam. Wszystko. Błagam zostań. Bądź przy mnie, mimo że jestem zła. Że ranię, Ja potrzebuję tylko Ciebie, tylko Twoich ramion żeby czuć że mam wszystko przy sobie. Że istnieje ktoś kto mnie kocha. Ktoś oprócz butelki wódki i paczki żyletek. Że ktoś potrafi mi sprawić większą radość niż ciepła krew spływająca po moim ciele. Smutek w Twoich oczach to dla mnie życiowa porażka. Tak, ten smutek jest przeze mnie. Tylko przeze mnie. Każdy mój uśmiech, każda łza, każda kropla krwi, każdy promil i każda dawka nikotyny, każdy oddech, każdy ruch, to wszystko dla Ciebie. Właśnie tracę sens.

Każda minuta jest ryzykiem. Boję się o siebie. Boję się o Ciebie. Nienawidzę siebie za tą ogromną miłość. Za to, że poświęciłam wszystko. Oddałam siebie w zamian za szczęście. Podpisałam cyrograf tylko dla miłości. Tylko po to żeby być z Tobą, mieć Cię. Moja dusza umiera. Nie chcę! Błagam uratuj mnie. Zabierz mnie stąd. Zabierz mnie ze sobą. Tylko Ty mi jesteś potrzebny do życia. Twój zapach, Twój dotyk, Ty. Kocham i nigdy nie przestanę. Utrata Ciebie jest gorsza niż śmierć. Pisząc to wylewam miliony łez. One nie pomogą. Ale błagam nie pozwól mi się zniszczyć. Nie pozwól mi znowu wrócić do przeszłości. Nie pozwól umierać. Uczucia mnie zabijają. Zabija mnie miłość. Oczy powoli opadają. Odpływam. Tam gdzie podobno jest lepiej. Do nieba. Nieba bez Ciebie. To nie to samo. Z nieba stworzy się piekło bez Twojego uśmiechu. Powiedz czy pozostały mi tylko zdjęcia? Czy może chociaż cząstka Ciebie, Twojego serca należy do mnie? Czy chociaż jeszcze trochę mnie kochasz? Tylko tego potrzebuję. Tylko Ciebie. Zostaw mi sens, który i tak już tracę. Każda sekunda to męka, tortura. Oddam się w ręce przeznaczenia, którego nie ma. Jesteś całym światem. Kocham Cię, kocham, kocham, kocham, KOCHAM KURWA i nie znam innych słów, to jest zbyt trudne...

26.

Znasz ten ból, gdy nie masz się do kogo przytulić? Gdy brak Ci najbliższych? Gdy siedzisz zamknięty w czterech ścianach krzycząc i nikt nie słyszy Twojego krzyku? Gdy ból fizyczny jest przyjemniejszy od bólu psychicznego, który zjada Cię od środka? Czuję to za każdym razem zostając sama. Strach. Boję się o siebie, o Ciebie, o nas. Czuję, że w każdej chwili mogę stracić to o co starałam się całe życie - szczęście. Stracić zupełnie chęć do życia. Być wrakiem człowieka, bez uczuć, bez emocji, bez serca, zmysłów i rozumu. Stracić Ciebie, stracić siebie - największy ból. To co daje mi szczęście, zabija jednocześnie. Są chwilę, gdy boję się nawet oddychać, bo może to być ostatni oddech, ostatni oddech, w którym będzie woń miłości, szczęścia. Patrząc na Ciebie mam strach w oczach. Boję się Cię skrzywdzić. Boję się Twojego smutku. On rani najbardziej. Lęk. Strach. Smutek. Chyba tylko tyle w sobie teraz mam. Zaczynam proces autodestrukcji. Nie chce żebyś na to patrzył, bo dobrze wiesz ile dla mnie znaczysz. Bez Ciebie nie daje rady. Bez Ciebie umieram. Przepraszam, że niszczę wszystko.

25.

Kolejna krwawa rana na sercu. Kolejna krwawa rana na ciele. Czuję, że upadam. Upadłam. Zawsze wstawałam jeszcze silniejsza. Teraz nie wstanę wcale. Nie sama. Bez Ciebie nie dam rady. Z każdą chwilą kocham Cię jeszcze bardziej. Z każdą minutą czuję, ze tracę Ciebie. Tracę moje życie. Mój sens. Z każdą minutą mam coraz większą ochotę mieć Cię przy sobie. Tutaj. Teraz. Mieć znów cały świat w swoich ramionach. Czuć się szczęśliwa chociaż przez chwilę. Ale nie... Nie chcę żebyś widział jak cierpię. Wiem, że to będzie dla Ciebie ból. Nie zranię Cię. Jestem w stanie wziąć na siebie całe zło tego świata, żeby Cię tylko uchronić. Żebyś nie znał bólu, cierpienia. Żebyś nigdy nie poczuł tego co czuję ja od wielu lat. I oddam wszystko, żeby widzieć szczęście w Twoich oczach, gdy na mnie patrzysz. Sens jest w tym jak na mnie patrzysz. Z rezygnacją w oczach spoglądam w niebo. Nie wiem już jak sobie radzić. Tęsknię za każdą, ciepłą kroplą krwi spływającą po moim ciele. Za każdą wypitą butelką wódki. Za każdym wypalonym papierosem. Tęsknię za Tobą, mimo że jesteś blisko. Tęsknię. Tęsknię. Tęsknię... Kurwa tęsknię! Dałeś mi inspirację, oddałam za to duszę... Oddałam serce. Nie mam już nic. Mam tylko Ciebie. Przepraszam, że mam za mało sił walczyć o nas, o Ciebie. Przepraszam, że jestem słaba, że nie potrafię walczyć. Przepraszam, że nie kocham wystarczająco. Przepraszam, że nie potrafię odciąć się od przeszłości, że nie potrafię dać wystarczająco ciepła, szczęścia, że nie jestem dobrym człowiekiem. Przepraszam za wszystko. Przepraszam za siebie, że jestem. Nie powinnam. Ból rozrywający serce mnie zabija. Umieram powoli. W mękach i cierpieniu. Moja własna psychika przeprowadzi autodestrukcję. Na razie istnieje tylko dla Ciebie. Żyje dla nas. Żeby dać Ci szczęście. Żeby Cię kochać. Do końca. Do szaleństwa. Do śmierci. Zrezygnuję ze wszystkiego, ale nie zrezygnuję z nas. Będę o Ciebie walczyć. Do końca. Tęsknię, kocham, żyje i oddycham tylko dla Ciebie. Bez Ciebie oszaleje. Już szaleje. Zawiodłam Cię tak mocno, ale dam wszystko by to cofnąć. Pokochałam zbyt mocno. Kocham Cię najmocniej...

środa, 3 lipca 2013

24.

Tłumię w sobie krzyk.Cierpię. Głębokie rany tworzą otaczający ludzie, żywioły. Jesteś jedyną odskocznią. Małym wytchnieniem dającym szczęście. Czasem mam wrażenie, że Cię tracę, a chwilę później wracasz, przytulasz i mówisz, że jestem Twoją księżniczką. W takich chwilach łzy cierpienia przez chwilę zamieniają się we łzy szczęścia. Później znowu odchodzisz. Kolejne błędne koło w moim życiu. Kolejny lęk. Płyną kolejne łzy. Kolejne zejście. Kolejny powrót i znów niewyobrażalne szczęście. To zabija. Niszczy resztkę mojej psychiki. Nie chcę istnieć tu nie mając Cię przy sobie. Nienawidzę świata, nienawidzę siebie. Świat nienawidzi mnie. Tak wiele chciałabym Ci powiedzieć, tak mało mamy czasu. Każda minuta bez Ciebie jest jak wieczność, każda godzina z Tobą - niczym sekunda. Jestem inna. Przerażam sama siebie. Pracuje nad sobą, ale nie radzę sobie. Przepraszam.. Przepraszam, że jestem słaba, że nie radzę sobie z życiem, że nie spełniam Twoich wizji. Idąc wąskimi dróżkami ciemną nocą, nie odczuwam strachu. Czuję radość. Nie ma ze mną nikogo. Samotność jest wytchnieniem. Wtulam się w Twoją bluzę i płaczę. Krzyczę. Cierpię. Tęsknię za każdą kroplą krwi spływającą po moim ciele. Nigdy więcej. Wiem, że jestem trudnym człowiekiem. Obiecuję, że się zmienię. Tylko bądź przy mnie, wspieraj, daj mi siłę, której nigdy nie miałam. Przede wszystkim daj mi miłość, obiecuję, że nie zmarnuję. Trzymam na ramionach brzemię. Odpowiedzialność za Twoje szczęście mnie przerasta, boję się, że nie dam rady. Że spierdolę. Jak zawsze. Nas po raz drugi. Że stracę Ciebie. Stracę sens. Nie pozwól na to. Nie pozwól nam zniszczyć tego. Błagam napraw mnie. Pomóż wstać, a obiecuję że warto. Nie musi mnie kochać cały świat. Mi wystarczysz tylko Ty. Moje osobiste powietrze. Jeśli dasz radę mnie kochać mimo, że często nienawidzę samej siebie i całego świata, mimo że kocham sprawiać sobie ból, mimo kolejnych rys na psychice, to bądź przy mnie. Walcz o mnie. Walcz o nas. Kochaj mnie. I błagam Cię nie opuszczaj. Bez Ciebie stracę sens...

wtorek, 2 lipca 2013

23.

Wyostrzone zmysły. Twój zapach doprowadza mnie do szaleństwa. Specyfika tego świata to pytania bez odpowiedzi. Czy kochasz? Czy pragniesz? Czy szanujesz? Wiem, że nie usłyszę tego od Ciebie bez krępacji. Ale czuję to, trwam w tym. To moje życie. Ty to moje życie. Często jak mnie przytulasz czuję się bezpieczna, lecz gdy leżysz taki bezbronny w moich ramionach czuję się odpowiedzialna za Ciebie, za nas, za miłość, za wszystko. Wiem, że gdy zrobię coś złego, wybaczysz mimo wszystko. Wiedz, że ja też. Zrobię wszystko żeby Cię mieć, żeby być Twoją, Twoją księżniczką. Tylko najbliżsi w nas wierzyli. Bardzo im dziękuję. Za wsparcie, za wiarę w nas, w naszą miłość. Wielkie dzięki dla ludzi, którzy są z nami przy kłótniach, przy chwilach szczęścia, tym którym zależy na naszym szczęściu często bardziej niż na swoim. Przyjaciele - oni wiedzą że jesteśmy dla siebie całym światem. Trzymają kciuki przy każdym spięciu, wspierają przy każdej kłótni. Zatracają się z nami w chwilach melanżu. Tak, kocham ich. Nie będę się użalała. Życie jest za krótkie na smutek. Za mało czasu żeby mieć do życia pretensje. Będę szła przez życie trzymając Cię za rękę i z uśmiechem na ustach. Jesteś zawsze, byłeś zawsze, bądź zawsze. Zmartwychwstałam skurwysyny, nie ręczę za siebie. Zabije za Ciebie. Zamordujesz za mnie. Nie rozłączy nas nikt i nic. Mam ciężki charakter i zepsutą psychikę. Kochasz mnie za to, za wszystko, mimo wszystko. Zrezygnowaliśmy ze względnego szczęścia pchając się na niepewny grunt. Nie żałuję. Zdobyliśmy lepsze życie. Zmieniamy się dla siebie. Wzięliśmy rozwód z piekłem żeby pozostać w piekielnym raju. Dni bez pamięci, aby uwierzyć w miłość. Uwierzyłam. Pokochałam. Do szaleństwa. Ile pragnęłam tyle zdobyłam. Nie poznaliśmy się kiedyś aby o sobie zapominać. Kochajmy siebie. Kochajmy życie nawet jeśli ono nie kocha nas. Jestem aniołem, który ma w oczach piekło, lecz patrząc w moją twarz zobaczysz tam tylko piękno. Nasz świat to plac zabaw, bawmy się nim do zasranej śmierci. Razem.

22.

Nadszedł ten czas. Mój czas. Czas wielkich zmian. Muszę naprawić siebie, swoją psychikę. Naprawię wszystko póki będziesz przy mnie. Dziękuję światu, że dal mi kogoś tak wspaniałego. Jedyna osoba w moim życiu, która sprawiła, że w jej ramionach czuję się wyjątkowa, stuprocentowo piękna, zupełnie jak księżniczka. Wiem, że sens jest w tym jak na mnie patrzy, w tym jak mnie całuje, dotyka, obejmuje. Pokochał mnie mimo że siebie nienawidzę, pokochał mimo wad. Zrozumiałam, że można. Że miłość jest wspaniała. Stworzył mi od nowa mój mały wszechświat. Dam Ci wszystko, będę Tobie bliskim, tylko zrozum, że jesteś dla mnie wszystkim. Nie widziałam fałszu w Twoich oczach. Zabiję za Ciebie. Chcę codziennie rano całować Cię jak jeszcze śpisz, każdego wieczoru żegnać się usypiając w Twoich objęciach. Zostać z Tobą na tu i teraz na zawsze. Trwać ciągle w moim małym raju. Naszym raju. Niszczyć się z Tobą i naprawiać z Tobą. Scałować każdą Twoją łzę. Cierpieć jak Ty cierpisz i być szczęśliwa razem z Tobą. Należysz do mnie choć to nie kwestia posiadania. I nie chce tego zmienić, Ty też nie chcesz. I kocham tak mocno że wszystko inne to nic. Z minuty na minutę coraz mocniej. Coraz trwalej. Znamy się jakbyśmy byli starym dobrym małżeństwem, a kochamy jakby to była pierwsza miłość. Czymże był by świat bez Twojej miłości? Dzień bez Twojego uśmiechu? Niczym. Te cudowne chwile, gdy łzy szczęścia cisną nam się do oczu, gdy leżymy oglądając durne filmy, gdy się kłócimy, gdy się bijemy są dla mnie wszystkim, całym światem. Ty jesteś całym światem kochanie. Zaufaj. Kiedyś podobno miałam wszystko czego mi było potrzeba. Patrząc przez pryzmat czasu widzę, że to nic. Bez Ciebie wszystko traci sens. I kocham Cię, nie znam już innych sposobów żebyś w końcu wiedział to w stu procentach.

niedziela, 30 czerwca 2013

21.

Idąc za rękę ze szczęściem, ciągnie się za mną strach przed zranieniem. Kto wygra szczęście czy strach? Jesteś przy mnie fizycznie, rzadko kiedy czuje to w sercu. Tęsknię nawet będąc przy Tobie, trzymając Cię za rękę. Cisną mi się łzy do oczu gdy mnie przytulasz, gdy się żegnamy, witamy, jesteśmy razem i jesteśmy osobno. Nawet gdy śpię przy Tobie, to za mało. Zazdrość? Szaleńcza, ale to tylko dlatego, że się boję. Boję się utraty Ciebie, utraty części siebie. Nie chcę Cię rozczarować ani zawieść. Jestem tu dla Ciebie, jeśli tylko tego chcesz. Dotknąłeś mojego serca, duszy. Zmieniłeś moje życie, plany, cele. Miłość jest ślepa, a ja jestem zaślepiona przez Ciebie. Chcę całować Twoje usta, dotykać Twojego policzka, dzielić z Tobą sny. Gdy będziesz płakał, otrę każdą z Twoich łez, gdy będziesz krzyczał, będę walczyła z każdym Twoim lękiem. Zagubiłam się we własnych uczuciach. Czuję że tracę... Często brakuje mi każdej wypitej butelki wódki, każdego ziarna soli sypanego na rany, wszelkiego bólu fizycznego. Wiem, że nie mogę. Wiem, że Cię to skrzywdzi. Gdy jestem przy Tobie, zastanawiam się o czym śnisz, czy czujesz to co ja. Całując Cię dziękuję przeznaczeniu, że mamy siebie. Chcę Ciebie tu, teraz, na zawsze i na wieczność. Nigdy nie chciałabym widzieć Cię smutnego, myślałam że pragniesz tego samego... Kurtyna opadła. Oklaski. Rzucają mi róże pod stopy. Kiedy odejdę od Ciebie to tylko siedem stóp pod ziemię. I kocham Cię. Przysięgam, że to prawda. Nie potrafię bez Ciebie istnieć.

sobota, 29 czerwca 2013

20.

Po raz pierwszy piszę przy kimś. Dedykowane jedynemu, najważniejszemu człowiekowi w moim życiu.

Czy da się żyć bez serca i powietrza? Tracąc najukochańszą osobę tracimy równocześnie serce, które zostanie przy niej i umiejętność oddychania, bo powietrze bez zapachu miłości jest niczym. Gdyby zabrakło mi powietrza, oddychałabym Tobą. Mimo że popełniamy oboje wiele błędów, ranimy się nawzajem, kłócimy, ubliżamy sobie, czy dali byśmy sobie radę bez siebie? Dla Ciebie mogę nie spać, patrząc tylko na Twój uśmiech, stracić słuch, aby tylko czuć twój oddech na moim policzku. Chcę w tym trwać, tu, teraz, wszędzie i zawsze. Trwać przy Tobie mimo, że Twój smutek jest dla mnie jeszcze większym cierpieniem. Patrzeć jak się uśmiechasz patrząc w moje oczy. Czuć, że jestem dla Ciebie całym światem, gdy trzymasz mnie w ramionach. Przytulając Cię mam wszystko potrzebne do życia w zasięgu moich ramion. Niewyobrażalne, że w tak krótkim czasie jedna osoba, wcześniej mało istotna, może stać się całym sensem życia. Wszystkim czego się potrzebuje aby przeżyć nasze krótkie ludzkie życie. Mogę spędzić całe życie patrząc Ci w oczy i widzieć w nich bezgraniczną miłość. Całe moje krótkie życie przysięgałam sobie, że nie zakocham się w nikim, nigdy nie dam się zranić. Spieprzyłeś moje plany na życie. Dziękuję. Dziękuję że jesteś. Jesteś na pierwszym miejscu. Zawsze będziesz. Nawet jak kiedyś w życiu nasze drogi się rozejdą, pamiętaj, że zawsze będę czekała, zawsze będę Twoja, zawsze dla Ciebie. Tylko dla Ciebie. Wiem, że potrafię ranić i niszczyć wszystko, ale taką mnie poznałeś i taką mnie kochasz. Od ponad roku mój każdy oddech jest dla Ciebie, każdy uśmiech dla Ciebie, każda łza dla Ciebie. Wszystko. Kocham Cię.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

19.

Kolejny samotny wieczór. To chyba już kwestia przyzwyczajenia. Kolejne godziny autodestrukcji. Coś nie tak ze mną. Wykańczam się. Psychicznie, fizycznie, uczuciowo. Czuję się zmęczona życiem, zupełnie niepotrzebna. A może tylko sobie wmawiam? Czuję, że znikam. Nie potrzebuje już nic. Wystarczy mi paczka papierosów i flaszka wódki. Tak, to niestety pomaga. Boję się... Boję się jutra. Nie wiem co będzie. Kolejny stracony dzień. Monotonność. Czeka mnie piekło, nas czeka. Jak się stracimy to oboje. Nie mam siły wstawać z łóżka. Ból psychiczny przeradza się w ból fizyczny. Tak, on zdecydowanie mniej boli. Wracam do starych przyzwyczajeń. To złe... To boli... Autodestrukcyjna natura, nerwica i okropna wrażliwość. Nie taka chcę być. Chcę być silną, być kimś. Dla siebie nie potrafię, a nadal nie wiem w stu procentach czy mam dla kogo. Mam wrażenie, że jutro mogę już zostać sama, bez przyjaciół, bez miłości, bez Ciebie, bez siebie. Bezradność mnie niszczy. Powietrze mnie niszczy. Świat mnie niszczy. Chcę żyć dla Ciebie, oddychać Tobą, być z Tobą, mieć Cię, Jedyny mój sens, moje szczęście, moje wszystko. Tylko tu, tylko teraz, tylko dla Ciebie...

niedziela, 23 czerwca 2013

18.

Ciężko nam razem, ale osobno jeszcze gorzej. Bez tej drugiej połowy życie byłoby udręką. Bez siebie już nie istniejemy jak rzeka bez wody. Wiem, że często ranię. Wiesz, że często doprowadzasz mnie do łez. Ale czy to coś zmienia? Oddalamy się od siebie? Wręcz przeciwnie, zbliżamy się coraz bardziej. Każda drobna sprzeczka i każda duża kłótnia sprawiają, że kochamy się jeszcze bardziej, jesteśmy bliżej. Pomimo wszystkich wad kochamy bezgranicznie. Nie za coś. Kochamy pomimo wszystko. Względnie zupełnie inni, niepasujący do siebie, dobraliśmy się idealnie jak dwie połowy. Mamy coś czego nie mają inni, coś czego mogą nam zazdrościć. Mamy siebie, największe szczęście. Zaczęliśmy nowe życie tu, na starych śmieciach, wśród tych samych ludzi, tych samych plotek, ale silniejsi. Razem łatwiej żyć, razem łatwiej zwalczać problemy, razem łatwiej wszystko. Razem jesteśmy w stanie zwalczyć całe zło tego świata, razem przetrwamy i razem umrzemy. Wierzę w to bezgranicznie. Wierzę, że osiągniemy pełne szczęście. Razem.

sobota, 22 czerwca 2013

17.

Zawsze bezgranicznie oddana, kochająca i ufająca, tracę nadzieję. Wiara w miłość pęka niczym szkło. Tracę ciepło w sercu i zatracam się w otchłani obojętności. Każda chwila jest pustką, przepełnioną goryczą, że zanim spojrzę w Twoje oczy odejdziesz. Nie będziesz już przy mnie, nie będziesz już mój. Zawsze oddychałam dla siebie, żyłam dla siebie i niszczyłam się dla siebie.Dziś robię to dla Ciebie i z Tobą, mimo że boję się, boję, boję... Mam ochotę Cię objąć, mieć pewność, że zawsze będziesz mnie kochał, kochał nie za to co mam, tylko za to kim jestem. Za to, że jestem tylko dla Ciebie. Mimo że zatracam się w moim świecie, innym niż Twój, chciałabym zawsze móc przyjść i wiedzieć, że mnie przyjmiesz pod swój dach i przytulisz z tą swoją skurwysyńską czułością. To za głośno... Ta cisza jest zbyt głośna. Rozbija mnie. Jestem kochana, zbyt mocno kochana, nie zasłużyłam na to. Takich jak ja się nie powinno kochać. Zły człowiek zawsze pozostanie złym, mimo wszystko złym. Za każdym razem gdy unosiłam ręce do nieba, błagając wszechświat o szczęście, błagałam o Ciebie, ale nie zasłużyłam. Dlaczego zła? Nieświadomie, z premedytacją. Taka już jestem. Gdy kiedyś odejdziesz, gdy z uniesień pozostanie uniesienie brwi, a z wzruszeń wzruszenie ramion, siedząc gdzieś na małej ławce przy polnej drodze i popijając wino, uniosę ręce do góry błagając o szczęście, ale nie dla mnie. Dla Ciebie. Mi nie będzie ono już potrzebne. Nie tam...

piątek, 14 czerwca 2013

16.

Alter ego. Dla innych pewna siebie, uśmiechnięta i miła dziewczyna, dla siebie słabe, smutne dziewczę. Musiała nauczyć się żyć z lękiem przed ludźmi, zaburzeniami osobowości. Czuła się cholernie samotna wiedząc że nie ma się do kogo przytulić, z kim się napić i nawet nie ma komu strzelić w twarz. Samotność zżerała ją od środka. Poniżana, obrażana i nie szanowana przez całe życie. Traciła sens. Już go straciła. Każda noc przynosiła kolejne łzy, każdy dzień kolejną flaszkę, każdy weekend kolejne reje. Tylko wtedy potrafiła się uśmiechać, szczerze uśmiechać, nie wkładając maski dobrej dziewczyny. Dlaczego ukrywała swoje prawdziwe ja? Bała się? Wstydziła? Cierpiała? Nie lubiła jak ktoś na nią patrzył. Bała się ludzi. Bała się żyć.

Niespodziewanie wrócił i przytulając zabrał pozorne szczęście z innym. Bolało. Ale to było tylko pozorne szczęście. Chcąca być niezależna i nie kochającą zimną suką, zatraciła się w głębokich oczach. Tak to miłość. Ze słabej dziewczyny stanie się dojrzałą, świadomą swoich wartości i pewną siebie nastolatką, która nie będzie patrzyła na nienawidzących ją ludzi, bo nie patrzy się na gówno pod nogami.Będzie lepsza tylko dla niego. Zrobi wszystko, żeby tylko być przy nim. Być z nim. Długo, jak najdłużej, do końca. Od zawsze powinni być przy sobie. Pokonali razem więcej przeszkód niż niejeden przez całe życie. Dzięki temu że potrafią przezwyciężyć tak wielkie kłody pod nogami, dadzą radę też być razem mimo sprzeczek i nieporozumień, drobnych i większych. Taka miłość zdarza się tylko raz w życiu.Ta miłość przezwycięży wszystko. Wytrwają mimo wszystko. Na zawsze razem.


piątek, 19 kwietnia 2013

15.

Dobry rap, fajki, whiskey, cola, blant, szczury, bauns i dobre mordy. Tak, jest idealnie. Wyczulone zmysły. Wzrok jak u kota, węch jak u psa, dotyk jak u niewidomego. Kolejny rytm, kolejny buch, kolejna szklanka, kolejny buch, kolejny sztach, kolejny ruch, kolejny uśmiech na twarzy. Było ze mną źle. Byłam na dnie. Nikt nie podał mi ręki, przyjaciele byli tam ze mną. Podnosimy się wszyscy. Jeszcze silniejsi, jeszcze odporniejsi na nienawiść, jeszcze bardziej szczęśliwi, jeszcze lepsi. Regularnie się niszczymy. Sami siebie. Inni nas nie zniszczą. Regularnie pieprzymy życie, taaaaak. Podoba mi się takie życie. Patrząc na nas pomyślisz 'patologiczna młodzież'. Dlaczego? Bo robimy co chcemy? Bo robimy to co kochamy? Bo jesteśmy szczęśliwi razem? Na naszych twarzach widnieje uśmiech, którego nie zobaczysz u nikogo innego. Uśmiech szczery, mimo że przeszedł więcej niż sobie potrafisz wyobrazić. Tak! Potrafimy cieszyć się każdym drobiazgiem. Tu reguły są ostre, trzeba się ich trzymać, swej słabości stary nigdy masz nie pokazywać. 

Teraz kilka słów tylko o mnie. Mogłabym byś miss świata, a wolę chodzić w dresie. Mogłabym mieć każdego faceta, a wolę tego jedynego, za którego niejedna by się zabiła. Sprawiam najbliższym problemy. Niszczę siebie i swoją psychikę. Autodestrukcją moją pasją. Żyję szybko, umrę młodo. Chcę tylko pozostawić tu coś po sobie. Zapamiętacie mnie na zawszę, do końca świata. Jak umrę to razem z nimi. Razem. Już zawsze. Już do końca. To jest właśnie nasz high life!

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

14.

Pierwszy sukces. Odcięłam się od przeszłości. Nic już nie ma. Postawiłam grubą kreskę. Zaczynam wszystko od nowa. Z czystym sercem i czystym sercem. Są lepsi i ważniejsi ludzie, niż raniący wszystkich, tchórzliwy skurwysyn. Jestem teraz tylko ja i moje szczęście. Tylko my, tylko teraz, tylko tu. Będzie lepiej. Wiem, że będzie dobrze. I mam nadzieję że serce nie zabije mocniej przy kolejnym Twoim spojrzeniu. Nie zabije. Należy do mnie. Tylko do mnie. Zastanowię się poważnie zanim je komukolwiek oddam. Wierzcie w szczęście. Ono jest zawsze przy nas, zawsze obok. Znajdźmy je tylko. Bądźmy sobą. Bądźmy szczęśliwi. Bądźmy kimś. Dziękuje wszystkim za wsparcie. Mam wspaniałych przyjaciół!

piątek, 12 kwietnia 2013

13.

I czasami mam wrażenie, że jesteś naprawdę blisko. Przy mnie. Tuż obok. Wtedy dzwoni budzik. Wiem, spieprzyłam wszystko. Zraniłam Cię jak nikt inny. Ale to działa w obie strony. Dałam Ci więcej uczuć niż komukolwiek. Ty, jednym słowem zniszczyłeś wszystko. Zniszczyłeś mnie. I może teraz przy Tobie jest ona, ale moje serce nadal jest w Tobie. I jeszcze długo tam zostanie. A teraz? Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym usłyszeć od Ciebie głupie 'cześć', albo nawet 'spierdalaj'. Ale chyba nie ma na to już szans. Kiedyś cały świat mógł być przeciwko, bo byłeś przy mnie, byłeś blisko. I każda noc przywołuje wspomnienia. Teraz Ciebie nie ma i cierpię. Samotność zabija...

12.

Dawno nie rozmawialiśmy. Wiesz, wiele się u mnie zmieniło. Kiedyś myślałam, że jesteś chwilówką, że bez Ciebie dam radę. Dziś, patrząc przez to wszystko co przeszliśmy razem i osobno, widzę, że nie dam sobie bez Ciebie rady. Z Tobą też nie. Jestem złym człowiekiem. Zepsutą gówniarą, kochającą alkohol, papierosy i narkotyki. Mam burdel w głowie. Nie wiem co czuć. Chyba już straciłam tą umiejętność odczuwania emocji. Nie wiem już kim jestem. Nie ogarniam życia i samej siebie. Jak miałabym ogarnąć nas? MY to takie wielkie słowo. Ja i Ty. My. Cały świat. Wszystko zawarte w dwóch sercach połączonych ze sobą. Ale nie ma już nas. Nie będzie. Bo Ty tego nie chcesz. Może i masz teraz ją, może to ona daje Ci szczęście, może właśnie na nią patrzysz tym swoim jedynym, niepowtarzalnym wzrokiem i uśmiechasz się uwodząco, a wokół roznosi się woń ostrego seksu, może i jesteście sobą zauroczeni i wiele dla siebie znaczycie, ale daj mi czas, jeszcze więcej czasu. Półtora roku to za krótko żeby pogodzić się z brakiem Ciebie. Chyba nigdy się nie pogodzę. Ale daj mi jeszcze trochę czasu. Muszę się oswoić z myślą, że nie mi mówisz, że jestem najpiękniejsza, nie ja leżę wtulona w Twoje ramiona czując się bezpiecznie jak nigdy, nie mi łamiesz papierosy, nie mi mówisz, że mnie kochasz i nie ja z Tobą sypiam. Tylko ktoś inny. Pozwól przywyknąć do wiadomości, że ktoś inny ma Ciebie, nie ja. 

Jestem toksyczna, niszczę, nie chcę tego robić, ale nie mogę przestać.

czwartek, 11 kwietnia 2013

11.

Kiedyś nie bałam się samotności. Myślałam, że zawsze będę miała wokół siebie wielu przyjaciół, kochającą rodzinę. Jak głupie dziecinne marzenia potrafią zepsuć dalsze życie... Teraz jestem przerażona każdym dniem, gdy nie mogę mieć Cię blisko. Kiedy nie mogę usłyszeć tego wiecznie naćpanego głosu, mówiącego, że jestem śliczna. Każdy dzień bez szczęścia to kolejna porcja ziemi wykopana na mój grób. Jestem silna. W jego ramionach czuję się taka bezradna, bezsilna, niewinna, taka... cała jego. Pierwszy raz czuję się kimś wyjątkowym. Kimś ważnym. Być może najważniejszym. Ufam mu. Wiem, że przejdziemy przez ten świat obok siebie. Krok w krok. Dłoń w dłoń. Ramię w ramię. Oko w oko. Pokonamy wszystko. Do tego potrzeba tylko odrobiny czułości, bliskości, zrozumienia. Mamy to. Więc dlaczego nie jest dobrze? Dlaczego sobie nie radzimy? Dlaczego ranimy się nawzajem? Dlaczego mimowolnie to wszystko niszczymy? Trudne pytania bez odpowiedzi. Drzwi do nieba, za którym jest piekło, otwarte. Początek początków. Koniec końców. Życie na krawędzi. Stąpamy po cienkiej krawędzi nienawiści i miłości. Ale mimo wszystko, mimo co by się nie stało, zawszę będę przy nim i oddam wszystko za jego szczęście.

środa, 10 kwietnia 2013

10.

X: Chciałbym Ci tak wiele powiedzieć, ale ciężko ubrać to w słowa. Taki otwarty na ludzi, a nie potrafi powiedzieć o uczuciach. Nie myśl, że się wstydzę. Zwyczajnie nie potrafię. Zwyczajnie. Uwielbiam patrzeć jak śpisz. Jesteś wtedy taka piękna, taka spokojna, taka niewinna. Taką Cię na zawsze zapamiętam. Taką Cię pokocham i z taką Tobą zostanę na zawsze. Chciałbym Ci obiecać, że nigdy Cię nie zostawię, że zawszę będziesz moją jedyną, moją cudowną, moją najukochańszą. Moim wszystkim. Moim spojrzeniem na świat. Gdy widzę smutek w Twoich oczach, odczuwam swoją porażkę. Każda Twoja łza jest sztyletem w moje serce. Spięcia i przykre sytuacje są niepotrzebne. Nic nie przeszkodzi naszemu szczęściu, jeśli tylko będziesz mnie chciała. Nad nami już nie świeci słońce, Bóg w nas nie wierzy. Złudzenia kontra nadzieja? Nauczmy się sobie wybaczać. Nauczmy się siebie kochać, a wszystko wróci do normy. Nie jesteśmy kolejnym, ulotnym jak pióro na wietrze wątkiem miłosnym, a historią, która jest warta więcej niż ten marny świat. Mamy w sobie miłość - coś czego nikt nam nie zabierze, coś czego każdy pragnie. Nie pozbędziesz się mnie. Będę przy Tobie. Będę nas pielęgnował. Obiecuje. Obiecuje na naszą miłość najpiękniejsza.

Y: Mówiłeś coś?

X: Kocham Cię.

Y: Ja Ciebie też.

9.

Kolejna skomplikowana układanka. Upadam na twarz. Niewiele istnieje bez Ciebie. Autoagresja. Podnieca mnie ból. Sama go sobie sprawiam. Ból psychiczny. Masochistka i sadystka. Krzywdzę siebie i wszystkich dookoła. Nie umiem inaczej. Niszczę wszystko co mam. Niszczę przyjaźń. Niszczę miłość. Niszczę siebie. Niszczę Ciebie. Niszczę nas. Później cierpię, naprawiam, jestem szczęśliwa i niszczę od początku. Błędne koło. To mnie zabija. Autodestrukcja. Zalewam wódką każdy dramat, zadymiam papierosami każdy smutek, psuję każde szczęście i od nowa. Gubię się w swoim życiu. Nie wiem komu wierzyć i ufać. Mam przy sobie ludzi, dla których zrobię wszystko, ale wątpię. Ciągłe wątpliwości zabiją wszystko, zabiją moje szczęście, zabiją mnie. Stabilnie utrzymuję się na krawędzi dwóch stron piekła, ale po żadnej nie jestem szczęśliwa. Kończę z tym. Walczę o moje szczęście. O Twoje szczęście. O nasze wspólne szczęście. Tylko tego teraz potrzebuje...

piątek, 29 marca 2013

8.

Nie potrafię już odróżniać płytkiej wody od głębokiej. Wydaje się, że jest łatwo, a zawsze skaczę tam gdzie tonę, mimo że doskonale pływam. Spadam na dno. Po raz kolejny. Następnym razem już mogę nie wypłynąć, mogę nie wstać, nawet jak podadzą mi pomocną dłoń. Mogę już nie chcieć zostać. Mieć to już za sobą. Jestem tak wysoko jak nikt jeszcze nie dotarł, ale z góry szybko się spada. Gorzki smak papierosów, gorzki smak wódki, gorzki smak narkotyków, gorzki smak życia. Używki pomagają i nie zaprzeczaj. Dzięki nim odcinam się od świata. Można to nazwać pozornym szczęściem. Pocięte dłonie, popalone gardło, zawroty głowy - tak, lubię to. I nie żałuję niczego, z wyjątkiem tego, że Cię straciłam. Raz - następnego nie będzie. Udowodnię że nie jesteśmy kolejnym nudnym wątkiem w życiu młodych, jesteśmy historią wartą zachodu. Warci wszelkiego poświęcenia - walczmy. Walczmy o szczęście. Moje. Twoje. Nasze. Jest coś, co nas łączy. Coś większego niż przyjaźń, coś większego niż miłość. Coś wyjątkowego. Albo to tylko moje złudzenia...

7.

Zaczynam czuć. Zyskuje nowe emocje, doznania. W moim życiu tylko jedno wyznacza cel. Nie spierdolić tego na czym mi najbardziej zależy.Odzyskałam w końcu mój cały świat zawarty w jednym spojrzeniu, jednym uśmiechu, jednym pocałunku, jednym uścisku. Tkwię w tym od długiego czasu. Lepsze niż alkohol, papierosy i narkotyki razem wzięte. Do pełnego szczęścia potrzebuje tylko bliskości. Nienawidzę ludzi. Każdym słowem, każdym spojrzeniem kopią pode mną dołek. Powoli wpadam do własnego grobu. Jestem w szklanym domu otoczonym ciszą. Podkładam głowę pod miecz samotności, stąpam po cienkiej linii dzielącej nienawiść i miłość. Uczucia, którymi obdarzam ludzi są tylko moim źródłem cierpienia, moją pustką, moim gettem. Straciłam to raz. Chciałabym nie stracić po raz drugi. Mam talent do zniszczeń. Niszczę wszystko co mnie otacza, łącznie ze sobą i najbliższymi. Kocham niszczyć się z moim szczęściem. Kocham leżeć godzinami łóżku. Kocham pić hektolitry alkoholu. Kocham palić papierosy. Kocham ćpać. Kocham wszystko, ale tylko z nim, z moim szczęściem. Bez tego nic nie ma sensu. Nawet oddychanie. Zostanę tu tylko dla Ciebie. Dla nas. Jak go stracę, stracę wszystko. Bez jego będę nikim. Chyba już jestem, bo nigdy nie był i nie będzie mój. Jestem tylko zabawką, kolejną do kolekcji. Nie przeszkadza mi to. Zrobię wszystko, żeby chociaż przez chwilę mieć szczęście przy sobie. Zniszczę wszystko i wszystkich, żeby był przy mnie. Zniszczę się w samotności lub będę szczęśliwa.



czwartek, 21 marca 2013

6.

Rozsypuję się po ziemi niczym korale. Podupadam pod własnym ciężarem. Pod ciężarem własnych myśli, marzeń, pragnień. Zostałam sama. Samotność pożera delikatne płatki serca. Na własne życzenie psuję sobie życie. Przeżywam piekło. Prześladują mnie demony przeszłości. Chciałabym zacząć życie od początku, z czystą kartą, mieć przy sobie kogoś, kogo kocham. Chciałabym być wreszcie szczęśliwa. Nie umiem dłużej być silna. Zbyt wiele na mnie spada. Nie potrafię już funkcjonować. Nie mam ochoty wychodzić z domu, widywać ludzi. Chciałabym położyć się spać i obudzić się jak już będzie dobrze. Nie, nigdy już nie będzie. Jestem na dnie i już nie dam rady się sama podnieść. Zostanę tam i zniszczę swoje życie do reszty. Nie odczuwam już przyjemności ze snu, ani z jedzenia. Nie ma we mnie życia. Nie czuję bicia serca, nie słyszę oddechu. Chciałabym cofnąć czas i naprawić wiele spraw, może wtedy byłabym szczęśliwa. Nawet alkohol nie przynosi mi ulgi, wspomaga ból jeszcze bardziej, papierosy nie pozwalają zapomnieć, sprawiają, że myślę jeszcze więcej. Narkotyki są sednem sprawy. Zaczynam je lubić. Po nich nie myślę o tym jak jest źle. Tylko wtedy potrafię się szczerze uśmiechnąć. To chyba złe, ale przynosi mi ulgę. Wylewając co noc hektolitry łez, chciałabym żeby ktokolwiek przyszedł, przytulił i powiedział, że nie jestem tu sama i będzie dobrze. Chyba zbyt wiele wymagam od życia. Szczęście nie jest normalne. Nie w moim świecie. Mojej duszy już nie ma. Mojego serca już nie ma. Mnie już nie ma. Odeszłam....

niedziela, 23 grudnia 2012

5.

Głęboko w sercu zostajesz. Zachłysnęłam się samotnością. Już tak dłużej nie potrafię. Chcę uciec. Nie widzieć więcej tych fałszywych twarzy. Nie widzieć Twoich oczu, które tak bardzo kocham, a widzę w nich więcej niż powinnam widzieć przez całe życie. Uciec od nieświadomości co kryjesz w sercu. Czemu ona ma to co moje? Dlaczego zabrała mi coś najważniejszego na świecie? Nie umiem już żyć z myślą, że nie mam po co. Jak zapomnieć patrząc na Ciebie każdego dnia? Ile trzeba tego zeżreć żeby nie chcieć umrzeć? Nie wiem co się ze mną dzieje. W niektórych momentach niesamowita błogość i spokój w sercu, w innych smutek przeszywający serce i łzy obmywające twarz, w kolejnych przeraźliwy krzyk wydobywający się prosto z popękanych ust. Nie czuję już nic. Nie jest mi obcy strach o jutro. Nie wiem czy dożyje jutra. Zaburzenia emocjonalne. Nic nie jest świadome. Już nic nie wiem. Nie potrafię, Za dużo się dzieje w jednym czasie. Za dużo zrozumiałam. Chyba dorastam. W końcu dorastam. Chcę tylko jednego. Tylko Ciebie. Chcę ostatni raz poczuć, że Cię mam. Że jesteś tylko mój, tylko tu, tylko dla mnie. Ostatni raz i zakończę tą marną egzystencję, Ostatni raz...

piątek, 23 listopada 2012

4.

Wiecie więcej o mnie niż ja sama. Miło dowiadywać się coraz to nowszych plotek na mój temat. Cholernie miłe uczucie jak ludzie, którzy byli blisko odsuwają się bo wierzą pierdolonym hejterom, a nie mi. 'Przyjaciele' pozwalają cierpieć w samotności. Oni są już po tamtej stronie. Jeszcze wrócą na kolanach. Dla mnie są zwykłym plebsem. Zwykłym gównem. Przy mnie zostali tylko Ci najprawdziwsi. Kocham ich mimo wszystko. Chcę patrzeć jak oni cierpią, jak błagają o litość,jak zapadają się pod ziemię ze wstydu, jak są poniżani, obrażani, jak niszczy im się życie. Chce żeby poczuli to co robili mi przez ostatni rok. Chcę zobaczyć ich porażkę życiową. To jak nie mają siły odbić się od dna. Jak spadają w otchłań i zostają tam. Jak są zwykłym marginesem społecznym. Jak są niczym. A ja? Ja będę stała ponad z kpiącym uśmiechem na ustach i dobijała ich. Wbije emocjonalny nóż w ich serca. I będę się śmiała z ich porażki, tak jak oni śmieją się teraz. Zniszczę ich. Oni już na zawsze zostaną zwykłym gównem. Ja będę ponad. Ponad nimi. Ponad wszystkimi. Będę rujnowała do końca życia. Pozdrawiam was skurwysyny!

3.

Chcieć to nie znaczy móc. Chcemy wiele, możemy tak mało. Jesteśmy ograniczani z każdej strony. Nie mamy wolności w żadnej części naszego życia. Nie decydujemy w stu procentach o niczym. Środowisko, możliwości finansowe, bliscy, prawo nie dają nam wolnego wyboru. Musimy być tłumem, nie istotami. Zlewają nas w jedno gówno. Nigdy nic nie będzie tak jakbyśmy chcieli. Wpływy z zewnątrz są silniejsze. Nie dajmy się manipulować. Bądźmy osobnymi istotami, a nie społecznym gównem. Kochajmy, nienawidźmy, szanujmy, dajmy coś od siebie. Dobro i zło do nas powracają. Dając dobro stajemy się szczęśliwymi ludźmi. Dając złe niszczą nas. Skurwysyństwo w każdym spojrzeniu boli. Bądźmy kimś tu. Walczmy o szczęście.

2.

Dlaczego wstydzimy się tego, że jesteśmy wrażliwi, że kochamy, że się cieszymy, że cierpimy? Boimy się ośmieszenia? Wstydzimy się swoich uczuć, pomimo że to takie prawdziwe, takie ludzkie. Potrzebujemy wsparcia, miłości, bliskości, świadomości że jesteśmy dla kogoś ważni, lecz nie potrafimy tego pokazać bliskim. Kochamy, a jednocześnie nienawidzimy. Chcemy żyć sami, po swojemu, spełniać swoje cele. Nie myślimy o innych. Osoby bliskie naszemu sercu cierpią, a my to dzielnie ignorujemy. Ukrywam wrażliwość, która w nas siedzi. Nie chcemy pokazać swoich słabości. Jesteśmy silni na zewnątrz, a w środku słabi, bezbronni i delikatni. Jak dzieci. Pokażmy jak kochamy, jak cierpimy, jak się radujemy. Świat będzie wtedy piękniejszy.

1.

Nienawiść przychodząca z każdej strony, niszczy ludzką psychikę. Nienawidzą nas ludzie, którzy niegdyś nas kochali. Kochamy ich nadal, chociaż tak mocno nas ranią. Nie zapominamy o nich, lecz jesteśmy w stanie wybaczyć im wszystkie złe czyny, żeby tylko być dla siebie tak samo ważni jak kiedyś. Wchodzimy setki razy do tej samej rzeki, a konsekwencje tych czynów bardzo dobrze znamy. Robimy głupoty, żeby tylko być dla kogoś ważnym. Nie potrzebujemy wiele. Tylko być dla bliskiej naszemu sercu osoby kimś istotnym. Jesteśmy samotnymi egoistami. Myślimy tylko o sobie, chcemy mieć innych tylko dla siebie. Nie szanujemy innych, a wymagamy szacunku. Niszczymy się. Palimy papierosy, pijemy napoje wysoko procentowe, ćpamy jak opętani. Później cierpimy przez własną głupotę. Paradoks?